Chyba nawet pamiętam ten incydent: http://forum.turystyka-gorska.pl/vie...682591#p682591 Dobitny przykład na to, że niczym nie zastąpisz myślenia.
Chyba nawet pamiętam ten incydent: http://forum.turystyka-gorska.pl/vie...682591#p682591 Dobitny przykład na to, że niczym nie zastąpisz myślenia.
W gruncie rzeczy to bardzo sympatyczny i - o dziwo myślący człowiek. Tylko mało doświadczonyOn nie chodził po górach w zasadzie wcale. On po nich "biega". I to z dużymi sukcesami. Tyle, że dla mnie idea biegania po górach jest lekko niebezpieczna ze względu na znikomą ilość*sprzętu jaką się*zabiera wtedy. A pokonuje się*często trasy 2-3 dniowe robione przez "piechurów". W przypadku nieprzewidzianej sytuacji na bank robi się*bardzo źle.Ale on na razie ma niebywałe szczęście. I przeświadczenie, że wszystko da się osiągnąć tylko trzeba w to wierzyć
![]()
Powiem tak: biegać po górach oczywiście można, bo nikt tego przecież nie zakazuje.... na szczęście! Wszystko można pod warunkiem, że robi się to z głową, a nie tylko z "wiarą w sukces"... a tu jeszcze, cytuję "małym doświadczeniu".
Biegi górskie, o ile w ogóle poza marketingowym mają jakiś sens sportowy, to tylko wtedy go posiadają, gdy jest to impreza porządnie zorganizowana z odpowiednim zapleczem ratowniczo medycznym i to przygotowanym na szybkie udzielanie pomocy z ewakuacją włącznie z wielu różnych miejsc trasy jednocześnie. Bez tego to zawsze jest ruletkowe kuszenie losu i igranie z rachunkiem prawdopodobieństwa: im więcej zdarzeń, tym musi być więcej sukcesów, ale też więcej porażek.
Wyszukiwanie zaś: co by tu jeszcze wykombinować takiego, czego nikt jeszcze nie zrobił, to... jak głębiej pogrzebać w motywacjach... ogromne "parcie na szkło" i... niewiele więcej zazwyczaj.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)