I to chyba najważniejsze stwierdzenie. Osądzać zawsze łatwo siedząc z dala od sytuacji.
Dlugi - duży plus dla Ciebie - bo to rzadki przypadek, gdy ktoś opisuje sytuację, że coś się nie udało, że plany były inne, że zabrakło sił. Moim zdaniem brakuje relacji z sytuacji, że coś się nie udało.
Tego się wstydzimy (Jak to? Doświadczony turysta wezwał GOPR? Korzystał z GPS? Nie doszedł, zawrócił? Zabrakło sił? Nieprzewidziana burza?)
Dlaczego? Na pewno nie dlatego, że się nie zdarzają takie sytuacje. Na forum większość reakcji na taką relację jest do przewidzenia.
Podesłane tutaj linki z relacji z nieudanej wyprawy mają dużą wartość.
Moim zdaniem powinny pojawiać się takie relacje, by przestrzec innych, by zwrócić uwagę na konieczność planowania, przewidywania, by nauczyć chodzenia w grupie. Należy z nich wyciągnąć wnioski.
Góry są nieprzewidywalne i jeśli ktoś wyrusza w nie z pasją, to nie tylko w warunkach gwarantujących sukces.
Trzeba planować i wędrować z głową, myśleć, przewidywać, ale wszystkiego przewidzieć się nie da. Gdy zdarzy się nieprzewidziane, też trzeba umieć się zachować.
Oczywiste przypadki skrajnej głupoty, chodzenie w klapkach, czy wyjścia bez odpowedniego przygotowania i sprzetu pomijam... Ale w sytuacji na Babiej (poza kilkoma błędami logistycznymi) trudno cokolwiek zarzucić.
No chyba, że uznamy, że najlepiej siedzieć w domu w ciepłych kapciach.



Odpowiedz z cytatem