Hej !
Co roku czyta się o wypadkach w górach bedących skutkiem załamania pogody.Ale nikt nie pisze że przynajmniej połowa poszkodowanych zupełnie nie była przygotowana do wyjscia na szlak.
Brak sprawdzenia prognozy,w sezonie jesiennym i wczesną wiosną-brak jakiegokolwiek dodatkowego (zapasowego) ubrania-kurtki,polaru,itp.Przecenianie swoich sił-idzie się na zasadzie-jakoś to będzie !
Wszystko sprowadza się albo do braku wyobraźni,albo braku obeznania z górami lub lekceważenia ich.Tarnica ? -a co to za górka ?! -śmigniemy na nią w godzinkę-moze dwie,zaraz wracamy.Co nam może się stać.Sam-wielokrotnie byłem świadkiem głupoty-bo inaczej nie mozna tego nazwać-ludzi wychodzących na szlak w b.niepewną pogodę.A na Babiej Górze to już czasami"kopara opada".W takim załamaniu pogody -koniec lata !-zwaliły się chmury znad Orawy-zaczął wiać wiatr z deszczem ze śniegiem-wiało towarzystwo ubrane na letniaka z Diablaka że hej.Najbardziej rozwalił mnie tatus w "adidaskach" który zostawił ślizgającego się kilkunastoletniego syna za sobą i gnał na dół.
Więcej wyobraźni i pokory w stosunku do gór.
PS.-wycofanie się to żaden obciach-wręcz przeciwnie-oznaka zdrowego rozsądku.
Pozdrawiam !


Odpowiedz z cytatem