Za GOPR:
Natomiast z relacji wynika że jak już grupa 13-osobowa dotarła do schroniska:W niedziele ratownicy sprowadzili grupę 7 osób którzy biwakowali na szczycie Babiej Góry i nie chcieli pomocy w czasie nocnej akcji z soboty na niedziele.
Z tego wynika że GOPR nie był przy nich tylko telefonicznie sprawdził czy nie potrzebują pomocy. Jako że dawali sobie radę i nie widzieli zagrożenia to pewnie nie widzieli powodu by "ścigać" zmęczonych już ratowników znów w górę.Kierownik akcji GOPR i pozostali ratownicy energicznie, telefonicznie ustalają miejsca, gdzie są pozostali uczestnicy. Tak jak było przewidziane, w jednym namiocie 2 osoby są na Diablaku a w rejonie Wołowych Skałek w 2 namiotach 5 osób. Czują się dobrze, pomoc w chwili obecnej nie jest im potrzebna.
Aby nie było kompletnego OT - nie osądzajmy zbyt pochopnie nie mając pełnej wiedzy - nawet te przytoczone przez nas linki pewnie nie zawierają pełnych informacji. Pisze to nawiązując również do przypadku krytykowanych tu na forum turystów, którzy bez mapy zabłądzili w Bieszczadach (nie pamiętam - okolice Trywolnego?) ale wzywając GOPR podali swe położenie określone za pomocą GPS-u. Krytykowane było że wyszli bez mapy, że nowoczesne urządzenia nie zwalniają od myślenia i GPS nie wystarczy by przeżyć. Zgoda ale spójrzcie na to z drugiej strony - coraz więcej dostępnych telefonów posiada już wbudowany moduł GPS-u i choć rzeczywiście bez mapy jest średnio przydatny (pomijam już fakt IMHO - powiedzmy - nierozsądności używania telefonu z GPS-em do nawigowania) to w sytuacji awaryjnej jak widać został użyty z głową i był przydatny.


Odpowiedz z cytatem