Jak widzę takowe akcje, to myślę oczywiście o przewodnictwie górskim.
Czy jakikolwiek przewodnik beskidzki zgodziłby się na poprowadzenie takiej grupy ?????????
Jak widzę takowe akcje, to myślę oczywiście o przewodnictwie górskim.
Czy jakikolwiek przewodnik beskidzki zgodziłby się na poprowadzenie takiej grupy ?????????
Toż właśnie mówię, poczucie odpowiedzialności by mnie rozpłaszczyło na placek. Nie wiem, na ile w takiej grupie głos decydujący ma przewodnik, a ile opiekun/instruktor. Zastanawiam się, na ile byłby konflikt między prowadzącymi. Rozpatruję sobie to od swojej strony, nie odważyłabym się pójść z grupą (nieletnich!!!) w takie warunki na biwak powyżej górnej granicy lasu.
Przecież to truizm - im niżej, tym bezpieczniej!
Byłam kiedyś z grupą (akurat też z Wrocławia) "szkoły przetrwania", która jadąc w wysoka część Bieszczadów bardzo dbała o to aby obowiązkowo był przewodnik.
Akurat pogodę mieliśmy idealną, ale wcześniej dokładnie omówiliśmy plan wyjazdu, rozwiązania na wypadek wycofu itd. i to ja miałam zdanie decydujące, mimo że instruktorzy wcale nie byli nowicjuszami.
Aktualnie 2 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 2 gości)