Byłam kiedyś z grupą (akurat też z Wrocławia) "szkoły przetrwania", która jadąc w wysoka część Bieszczadów bardzo dbała o to aby obowiązkowo był przewodnik.
Akurat pogodę mieliśmy idealną, ale wcześniej dokładnie omówiliśmy plan wyjazdu, rozwiązania na wypadek wycofu itd. i to ja miałam zdanie decydujące, mimo że instruktorzy wcale nie byli nowicjuszami.



Odpowiedz z cytatem