Machoney, nie jest tak źle, tu się zgadzamy;
Nie jestem też za ogrodzeniem gór płotami itd... jestem za jak najmniejszym debilizmem w górach :)
Też jestem przeciwny debilizmowi w górach. Jeśli w grupie były osoby w niedostosowanych butach to oczywiście potępiać i karać.
To co mi przeszkadza to osądzanie z góry i epitety jakby ich twórcy mieli patent na jedną jedyną objawioną prawdę.
Pewnie nie zgodzimy się w wykreślaniu granic ryzyka.
Napisałem że warunki były ciężkie ale nie były hardkorwe. Dwa lata temu na grani Czarnohory niedaleko Popa Iwana w ostatnich dniach sierpnia złapało nas załamanie pogody.
Mokry śnieg całą noc. Nocleg w namiocie. Ubranie, śpiwór bardziej letni. rano wiatr, śnieg jeszcze gorszy i opadająca temperatura. Kierujemy się do Zaroślaka. Wiatr przynajmniej stówa, śnieg to twarde grudy niesione tym wiatrem. Wiało z prawej w twarz.
Prześliśmy dużo, dużo większy dystans niż długość B. Berda. Śnieg po kolana. Po jakichś trzech godz zgubiliśmy drogę. Przez śnieg, wykroty, wodę doszliśmy wieczorem do drogi na Łuchy.
Dlaczego to piszę? Bo moją partnerką, moja żona jest drobinką. Nieduża wzrostem, ze sporą nadwagą, nie wysportowana, i była mocno wystraszona. Trudno jeszcze dodam, mocno powyżej pięćdziesiątki.
I dała radę!!! Podkreślam malutka, przy kości kobieta w ubraniu na pewno nie zimowym dała radę.
Proszę więc mi nie pisać że warunki na Berdzie - dla młodych ludzi w zimowych wdziankach, survivalowców to hardkor.
Basior doobre a nawet bbardzo dobre.
"I na koniec krótkie, lapidarne:
"Nie przetrwali.""
Idę spać.


Odpowiedz z cytatem