Głosy goprowców przekonują mnie ostatecznie. Akurat do konkretnych osób mam zaufanie. Kropka.
Głosy goprowców przekonują mnie ostatecznie. Akurat do konkretnych osób mam zaufanie. Kropka.
http://www.isanok.pl/rodzice-obozowi...struktora.htmlBIESZCZADY. Rodzice młodzieży, która brała udział w feralnym obozie przetrwania w Bieszczadach bronią instruktora, który miał opiekować się grupą. Policja z Ustrzyk Dolnych ustala przebieg wydarzeń jakie początkiem tygodnia rozegrały się w górach.
22-letni instruktor został zatrzymany przez policje we wtorek po południu. Usłyszał on zarzuty narażenia swoich dziesięciorga podopiecznych na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia. W sumie pod szczytem Bukowe Bergo utknęło siedmiorga małoletnich i troje pełnoletnich osób. Rodzice obozowiczów bronią zarówno wrocławskie szkoły SAS, jak i młodego instruktora. - W momencie wyjścia w góry pogoda była dobra. Dopiero w wyższych partiach nastąpiło jej załamanie. Nie byliśmy w stanie tego przewidzieć. Rozbicie obozu i schronienie się w nim świadczy o tym, że młodzież była do tego przygotowana – mówią rodzice reporterom gazety.pl
Rodzice nie zamierzają wnosić oskarżenia przeciwko szkole i opiekunowi. Zapowiadają, że wkrótce skierują list otarty do mediów i prokuratury.
http://www.isanok.pl/zorganizowanie-...-wyobrani.htmlBIESZCZADY. W akcji ratunkowej młodzieży, która utknęła wczoraj rano pod szczytem Bukowe Berdo zaangażowanych było blisko 50 osób. Wstępne koszty oszacowano na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Ratownicy stanowczo mówią: Szkoła wykazała się brakiem wyobraźni. Z kolei właściciel stanowczo odpiera te zarzuty.
Przypomnijmy, że wczoraj przed godz. 09:00 rano, 10-cio osobowa grupa młodzieży, która przebywała w Bieszczadach na obozie przetrwania wezwała pomoc. Obozowicze nie byli w stanie samodzielnie zejść ze szczytu, byli przemarznięci, osłabieni i niektórzy z nich mieli odmrożone nogi. W całą akcję zaangażowanych było około 50 osób. Ratownicy GOPR-u razem z funkcjonariuszami pieszo dotarli do grupy i ewakuowali ją z Bukowego Berga. Na dole góry czekały już karetki pogotowia, przygotowane miejsca w hotelu i ciepłe posiłki. W sumie w całej akcji ratowniczej wzięło udział 50 osób. Według wstępnych szacunków, działania samych goprowców wyceniono na około 30-35 tys zł. - Jak na razie dokładnie nie wiemy jakie będą koszty całej akcji. Ale możemy przypuszczać, że będzie to właśnie ta kwota – mówi Grzegorz Chudzik, naczelnik bieszczadzkiej grupy GOPR.
Według ratowników organizatorzy obozu organizując taka wyprawę wykazali się brakiem wyobraźni. Pomimo tego, że młodzież była wyposażona w dobry sprzęt, to na pewno brak jej było doświadczenia. Warunki na Bukowym Bergu były wczoraj fatalne. - Nigdy nie rozbiłbym namiotu w takim miejscu i myślę, że żadna z doświadczonych osób by tego nie zrobiła. Kiedy przybyliśmy na miejsce wiele namiotów było porozrywanych przez wiatr. Młodzież była także bez butów – mówi Jarosław Makutynowicz, bieszczadzki goprowiec.
Z takimi zarzutami kategorycznie nie zgadza się Bogdan Tymoszyk, właściciel Szkoły Przetrwania i Przygody SAS we Wrocławiu. Jego zdaniem wezwanie ratowników świadczy o odpowiedzialności młodzieży oraz ich opiekuna. - Warunki pogodowe mogą zaskoczyć nawet najbardziej doświadczoną osobę – mówi Tymoszyk. Obozy przetrwania organizowane w Bieszczadach przez SAS odbywały się od 5 lat.
http://www.isanok.pl/opiekunowi-surv...izienia-2.htmlBIESZCZADY. Zarzut umyślnego narażenia osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu usłyszał dzisiaj 22 – letni opiekun szkoły przetrwania z Wrocławia. Młodemu mężczyźnie grozi pięć lat więzienia.
Część uczestników wyprawy została już przesłuchana. Wiadomo, że na Bukowym Berdzie byli sami, bez opiekunów. Z opiekunami kontaktowali się telefonicznie.
22 – latek na razie przebywa w areszcie. Policja sprawdza, czy naraził obozowiczów na utratę zdrowia lub życia. Czy mężczyzna usłyszy zarzuty okaże się dopiero po przeanalizowaniu zebranego materiału dowodowego.
Szkoła Przetrwania i Przygody SAS, która była organizatorem działa od 20 lat. W Bieszczady przyjeżdżają od pięciu lat. Kolejne części szkoleń odbywają się w Tatrach i Alpach.
Uczestnicy wyprawy są już w drodze do domu.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)