Zygmunt!
Chyba dobrze kojarzę Twoją osobę ze skiturowej wyprawy opisanej na takim jednym marudnym forum którego nie będę reklamować.
"Wystarczyło się cofnąć do lasu, albo wobec kurniawy w ogóle z lasu nie wyłazić itam łopatami albo i rękoma wykopać platformy pod każdy z tych małych namiotów. I wcale nie musieli by się oddalać od szlaku..."
Przypominam; godz 17-18. Zmęczeni. B.B. ma to do siebie że z obu stron stoki ostro spadają w dół. Las gęsty. Namiot trójka nie jest taki mały. Śnieg świeży sypki. Usypać platformę rękoma??
W zeszłym roku idąc zimą widzieliśmy jodły z hukiem zwalane przez wiatr. A jakby jakiś parszak na nich się przewrócił?
Błędy były, jakie - nie wiem. Za dużo bicia piany a za mało konkretnej info. aby precyzyjniej określić.
diabel-1410 - pewnie się nigdy nie zgodzimy. Ja jestem zwolennikiem wolności do rozsądnego ryzyka. Uważam że ich przejście w tych granicach się mieści.
Żałuję że w licznych wypowiedziach jest tyle bicia piany a tak mało rzetelnej info.
Nie zgodzimy się również w ocenie GOPR.
I ja szanuję ich pracę ale nie uważam że wymykają się wszelkim ocenom. Ludzie ze spiżu i tylko do nich się modlić??? Tak nie można. Są trzy strony; ratujący, ratowani i my - informowani o tych akcjach.
Nie rozpisując się uważam że; my wszyscy mamy prawo do rzetelnej informacji od obu pozostałych stron.
Ratowani nawet jeśli popełnili jakieś błędy mają jednak prawo do traktowania z szacunkiem.
Ja abstrahując od ich błędów darzę szacunkiem za podejmowane wyzwania.
I GOPR sprecyzuję -goprowska góra- nie piszę tu o zwykłych ratownikach których pracę też wysoko oceniam.
Cóż, jest coś takiego jak klasa, a ja uważam że czegoś takiego panom zabrakło.
Sprawa zmęczenia materiału - sorry ale takie rzeczy widać i trzeba naprawiać.
Jak się dogadam z pracą, pewnie bliżej wiosny idę w Izery, poszedłbyś ze mną starym dziadkiem?? Zapraszam!


Odpowiedz z cytatem