Wszystko ok ale czy wszystko ok? Końcem jesieni gdzieś w okolicy Jabłonek z lasu wychodzi młodzieniec. Plecak mapy kompasy na plecach gumowy "kałach". Deszczowo późne popołudnie - zaciekawił mnie więc zagadałem. Nie bardzo chciał rozmawiać,ponoć nie wolno im kontaktować się z tubylcami.Ale po chwili wyjawił że harcerze że z Kielc i najciekawsze - wywieziono ich na Żebraka skąd mieli dotrzeć na Maguryczne . On był prawie w Jabłonkach .Nie dał się namówić na marsz drogą czy też podwiezienie. Poszedł z powrotem przez las . Nie chce mi się gdybać
Ciekawe, bo ja też spotkałem chłopaka, który pasowałby to tego opisu. 11 listopada, deszczowo, mgliście i wietrznie, po noclegu w PTSM w Jabłonkach wybrałem się czarnym szlakiem przez Kołonice na przełęcz Jaworne i dalej czerwonym do Cisnej. Na polance, tuż przed dojściem do węzła szlaków na wspomnianej przełęczy spotkałem chłopaka, schodzącego czarnym szlakiem. Trochę się zdziwiłem jego "ekwipunkiem" i skończyło się na "- cześć! - cześć!" Była to jedyna osoba spotkana tego dnia na szlaku, no poza retorciarzem z Kołonic.
Otarłem się i o ratownictwo, i o obozy przetrwania, i prowadzenie młodzieży po górach... I o anonimowe komentarze gawędziarzy, w wielu tematach. Kuba napisał coś, co do mnie trafia i odnośnie całej tej "afery" przekonuje mnie jego wypowiedź na stronie fejsbukowej Gopru... Którą zacytuję podpisując się pod jego słowami sercem, i trochę też rozumkiem, choć mały.źródło: https://www.facebook.com/pages/GOPR-...219179?fref=tsKilka moich prywatnych przemyśleń:
Jestem jednym z ratowników którzy brali udział w tej akcji...nie będę jednak komentował wypowiedzi osób, które nie były na Bukowym Berdzie 04.02.2013r. ponieważ uważam, że to nie ma sensu ....na ten temat powinni wypowiadać tylko i wyłącznie uczestnicy zimowego biwaku oraz ratownicy GOPR biorący udział w tej akcji....pragnę jednak zwrócić uwagę na fakt, że dwa dni wcześniej cała ta grupa wzięła udział w prelekcji dot. bezpieczeństwa w górach w Stacji Ratunkowej w Ustrzykach Górnych, ponadto dzień wcześniej osobiście podwoziłem jedną z "pomocniczek instruktora" z Ustrzyk Górnych do Widełek, prosiłem i odradzałem wychodzenie w góry ze względu na bardzo trudne warunki do uprawiania turystyki a tym bardziej odradzałem biwakowania, na co usłyszałem "zobaczymy".....no i zobaczyliśmy....... Jadąc na akcję do Mucznego w dolinach była piękna pogoda, na górze wiatr przewracał, ciężko było utrzymać równowagę.....Pomijam trud dotarcia… Byłem tego dnia po 16 letniego Adama. Znalazłem go wraz z kolegami ratownikami w zniszczonym przez wiatr namiocie, próbowałem z nim rozmawiać, ubierałem go w prywatną kurtkę, wkładałem pakiety grzewcze, dałem mu swoją czapkę ponieważ jego przypominała kask, była tak zamarznięta, przytrzymywałem kubek z herbatą, żeby nie porozlewał na siebie, żeby się nie poparzył – tak drżały mu ręce, ze strachu????....zimna???? mam nadziej, że źle mnie nie odbieracie. Kocham swoją pracę i daje mi ona mnóstwo satysfakcji i poszedłbym po niego jeszcze raz gdyby tylko potrzebował pomocy........bez względu na wszystko!!!!. Myślę, że rodzice tych dzieci nie zdają sobie sprawy w jakim niebezpieczeństwie były ich pociechy, jak szybko postępuje szeroko pojęta hipotermia w takich warunkach.
Przykro nam jest słysząc, że zrobiliśmy cyrk, że zostaliśmy porównywani do radzieckiego wojska, które gdzie tupnie nogą tam chwała i zwycięstwo, że budzimy się z zimowego letargu etc.etc.
Ciesze się jednak, że wszyscy są cali i zdrowi, zarówno dzieci ze szkoły przetrwania jak i wszyscy biorący udział w akcji. I nie mam tutaj pretensji do młodzieży, która szuka przygód i wybiera tę formę wypoczynku. Nikt tego nie potępia, uważam to za rewelacyjny pomysł. Młodzież może i była wyposażona ale nie do końca potrafiła z tego wyposażenia skorzystać ale to przecież nie ich wina, rozbicie namiotów nienadających się do tych warunków na grani Bukowego w najgorszym z możliwych miejsc to też nie jest ich wina....ale gdyby był z nimi instruktor, gdyby posłuchali próśb ratowników( którzy chyba nie byli tam potrzebni) nie doszłoby do takiej sytuacji...
Zrobiliśmy to co do nas należy, zrobiliśmy to bardzo dobrze, jesteśmy dumni z tego, że nosimy na piersi błękitny krzyż i zawsze, bez względu na wszystko udamy się w góry by pomóc.
Kuba Dąbrowski
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)