Ja przewrotnie, tak po namyśle, jednak poprę tych młodych ludzi! GOPR też popieram i Wasze różnorakie poglądy na zachowanie tych młodych ludzi także poprę i akcie GOPR też popieram. Pełen konformizm!
Nie każdy jest urodzonym "ślimakiem" lub jakimś urodzonym pianistą, który całymi dniami i nocami stukałby w klawisze lub zachwycałby się nad partyturą, lub pisarzem ślęczącym nad kompem albo kartkami papieru, lub też matematykiem, który pod okiem rodziców, przy biurku ślęczałby nad analizą matematyczną. Są też młodzi ludzie (i nie tylko młodzi), których „nosi”. Ci nie zagrzeją miejsca przy biurku, przy fortepianie, przy kompie lub z długopisem.
Jak już, to co niektóre wymienione atrybuty będą potrzebne to innych celów, celów które tych ludzi właśnie „noszą”. Wiem co piszę bo znam to z autopsji. Zostałem kiedyś przez „starszyznę” wytypowany jako ten niby rozsądny do czuwania nad takimi co ich „nosi”. Inni nie chcieli a ja musiałem bo by ich rozniosło. Był to zespół nastolatków, którzy latami dochodzili do perfekcji survivalowej. Nie mówię gołosłownie o tej perfekcji. Oni czytali z trudem zdobywane książki o ekstremalnym survivalu i to wdrażali w życie, wiedzieli co jeść z przyrody jak zdobywać wodę bez naczyń i bez źródeł, jak się maskować, jak przekraczać granicę i jak poruszać się po jej strefie nadgranicznej (aby nasi ani wschodni ich nie zauważyli), jak przejść pod wodą bez masek, Jak się zabezpieczyć na całe dnie i noce przed mrozem (a pamiętam gdy byłem z nimi kilka dni gdy było -18 ).
Kręcili filmy, niczym reportaż z pola walki w Wietnamie. Mój rozsądek czasami był mocno nadwyrężany, ale to oni mi wszystko tłumaczyli¸ że tak można i dlaczego można. Czasami ingerowałem i było to brane pod uwagę. Czasami był też i strach przed nieznanym, zaufaniem nad drugim ubezpieczającym człowiekiem, liną, węzłem, spadkiem, mrozem etc.
Ubrani w specjalne oryginalne ciuchy US Army ze wszystkimi ich atrybutami, plecakami i wystającymi z nich maczetami no i… z bronią plastikową. Zabawa w wojsko powiecie, niektórzy się nawet z tego uśmieją i się z nimi zgodzę… tak, to była zabawa w wojsko! Nikt nas nigdy nie ratował, jedynie raz, wracając w pełnym rynsztunku, nieumyci, ze śladami farb maskujących na twarzach, w siarczyście mroźny niedzielny wieczór, po kilkudniowym pobycie w lasach za Otwockiem, idąc z pociągu do autobusu, w przejściu podziemnym koło Dworca Centralnego w jedną sekundę, ni stąd ni zowąd, zostaliśmy wszyscy powaleni na glebę przez brygadę antyterrorystyczną. Skończyło się tylko półgodzinnym spisywaniem mnie i tłumaczeniem, sprawdzeniem, że broń jest plastikowa a maczety porządnie zabezpieczone i było już bez żadnych dalszych w przyszłości działań.
I co dalej z tymi ludźmi i ze mną, może spytacie… chłopaki, już trochę pełnoletni, każdy zajął się czymś przyziemnym, obecnie jeden jest wziętym fizjoterapeutą, drugi malarzem po ASP, trzeci po Polibudzie pracuje w Hiszpanii, czwarty gdzieś wysoko, piąty…, szósty…, ale żaden nie poszedł do wojska! Żaden nie miał nigdy złamań itp., nie miał problemów z prawem, mają już wspaniałe rodziny i ciekawe czy kiedyś pozwolą swoim dzieciom na to co sami robili???? A ja?... ja dzięki temu pokochałem Bieszczady! J I też nie miałem nigdy złamań :P
I co by niektórzy chcieli, i jakie by nie było prawo, zakazy, nakazy, kary, konsekwencje, strach rozsądek to będą i zawsze się znajdą ci niepokorni, ci co ich nosi. Wielu uniknie wszelkiej „konsekwencji” (nawet kalectwa i śmierci), ale znajdą się też tacy co w najlepszym przypadku będzie szczęśliwie ich ratowało np. GOPR.
A rozsądkowi?... oni też są i będą ostrzegać tych „nierozsądnych”, na wszelkie sposoby, najbliżsi się będą się o nich bać a wielu nawet popuka się w czoło bo i tak nie zrozumie o co biega i po kiego ich tak nosi.
My też tutaj sobie poklikamy i poanalizujemy akcje GOPR lub inne. Popukamy się też w czoło przy niektórych. Nie łudźmy się, będą następne wypadki i akcje!
Ot tak mnie naszła refleksja jakaś. Życząc Wam wszystkim, co maja dzieci, by byli zawsze o nie spokojni. J
I tyle.


Odpowiedz z cytatem