Prawdopodobnie prócz śpiwora miała również plecak a w nim wszystko co potrzebne w trasie, łącznie z żarciem (skoro miała power bank to sucharki i czekoladę pewnie też). Rzadko kto chodzi po połoninach tylko ze śpiworem, latarka i power bankiem. A jeśli miała wszystko do życia i położyła się, najnormalniej w świecie, spać
Warszawianka przespała pół nocy pod drzewami i nie słyszała nawołujących ją ratowników
to pytanie: Po co wzywała GOPR? nie jest pozbawione sensu.
Chyba, że coś krzywo myślę