Cytat Zamieszczone przez Jimi Zobacz posta
Zastanawiam się w jakiej musiałabym być sytuacji, bym zdecydowała się na ten krok a także mam świadomość, że w wielu sytuacjach w jakich się znalazłam wielu innych turystów dzwoni po gopr. Mi nigdy w życiu nie przeszło to nawet przez głowę (no chyba, że w żartach). Tyle, że w przypadku typowego pobłądzenia - i tak raczej miewam wszystko co mi jest potrzebne, by przetrwać noc w lesie, także podczas mroźnej zimy. Mimo tego, odkąd pamiętam - zawsze mam w głowie oraz wpisane w telefonie numery po gopr.
Ano właśnie. Wydaje mi się, że to jest najistotniejsze. Tak Ty jak i PABLO (wydaje mi się, że go znam z forum rowerowego) zawsze macie cały szpej przy sobie. Wydaje sie, że większość (o ile nie wszystkie) tragicznych wypadków w górach przydarzyło się na wyjściach jednodniowych. Mając śpiwór, ubranie przewidziane na różne pogody (idąc na kilka dni trzeba to założyć z automatu) i namiot lub coś podobnego szansa na przetrwanie nocy lub załamania pogody zdecydowanie rośnie. Na wypadzie jednodniowym inaczej - tutaj może gadżety mają nas ubezpieczyć przed niespodziewanymi przypadkami. Chociaż - być może zamiast gadżetów wystarczyłoby zapakować śpiwór, nóż, zapałki Może kawałek płachty - ale to już niekonieczne, zawsze szałas można zbudować.
Do GOPR'u dzwonimy wtedy w razie unieruchamiającej kontuzji...