A ja nie rozumiem, tak samo jak nie rozumiem Twojego wpisu. Parę razy padło już stwierdzenie, by nie wydawać osądów nie znając wszystkich szczegółów.
Na MO, z tego co doszło do mnie (a i tak wszystkiego pewnie nie wiem), było tak, że paręnaście osób pytało fiakrów, czy jeszcze raz przyjadą. Nie przyjechali. W tej grupie były też małe dzieci, początek drogi (wzywający TOPR nie wiedzieli, że tylko początek) był oblodzony, ściemniało się. Mając ze sobą małe dzieci, przed sobą 10km marszu po lodzie w pełni rozumiem wzywających. No ale jak ładnie brzmiały tytuły artykułów...
Tak samo jak i akcja na Caryńskiej - teraz dowiadujemy się, że jedna osoba wymagała transportu. Czy reszta towarzystwa stała w miejscu i czekała na GOPR czy też próbowała jednak iść im naprzeciw - też nie wiemy...



Odpowiedz z cytatem