Kolejna akcja GOPR. Dziś. Piękna bieszczadzka pogoda. Pełno słońca, lekki wietrzyk, w cieniu 16 stopni, w słońcu patelnia. Koło południa na parking w Wołosatem wtacza się autokar. Wysypują się z niego turyści i z minami kota na pustyni gromadzą się w podgrupach. Niektórzy ruszają prosto do baru z zamiarem nie pójścia nigdzie dalej. Po zionięciu czuć, że zmęczeni podróżą. Kierowcy piją kawę, herbatę, reszta piwo. Niektórzy wykupują godzinkę w bilarda, a cała reszta rusza na Tarnicę.
Jednak jak widać, na cały autobus nie ma ani przewodnika, ani choćby sztuki mapy, nie wspominając o pomyślunku i chwili refleksji, bo wszyscy zamiast iść do wejścia na szlak ruszają w pierwszą lepszą drogę pod górę, tę obok butwiejących ruin "Hoteliku pod Tarnicą". Pierwsi wracają po godzinie do lokalu. Nie mija następne piętnaście minut, a wraca cała reszta. Każą wszystkim się zbierać, bo "jedziemy na połoninę" , chłopaki porzucają niedopite piwa, pani zostawia cały, chyba nawet raz nie zaczerpnięty łyżką żurek, wszyscy pakują się do autokaru. Piwa wylane do zlewu, cała porcja żurku z jajem i kiełbasą, gotowanego z namaszczeniem po domowemu ląduje w zlewkach, a autobus sobie stoi z wszystkimi w środku dobre pół godziny. Ale zaraz, zaraz, jednak nie ze wszystkimi, bo się jeden pasażer gdzieś zagubił.
Autobus jednak odjeżdża, a akcja poszukiwawcza rusza.
Trochę dziwna sytuacja, zostawić tak kogoś i sobie pojechać, a służby niech szukają.
Mijają ze trzy godziny, autobus z częścią wycieczki (tą zmęczoną) wraca, po zgubionego pana, który chyba jako jedyny poszedł na Tarnicę tak jak trzeba i właśnie wrócił. Część wycieczki zamawia znowu piwa, używając niezbyt salonowego języka, dokańcza wcześniej zaczętą grę w bilard i trzyma buciory na ładnych nowych krzesełkach.
No zgroza. Jakby był jakiś konkurs za najgorszą organizację wycieczki, to by zdobyli Grand Prix. I mają szczęście, że to nie była wycieczka do Kambodży, bo by pewnie wszyscy weszli na minę.
Dramat, młodzi powiedzą, że "żal", a z francuskiego "żenuła".
... a sezon jeszcze się nie zaczął.


Odpowiedz z cytatem