Tu gdzie byliśmy na szczęście nie dali rady dojechać, więc rejestracji nie widzieliśmy, ale później jadąc przez Przeł. Użocką mijali nas upapranymi terenówkami Słowacy, a na przejściu w Krościenku byli też takimi samymi Polacy. Na polanie pod Starostyną stało też kilka nivek i czekali na resztę towarzystwa, które jechało, i jechało, i jechało...
Chyba sobie jakiś zlot międzynarodowy zrobili tacy i owacy (żeby nie przeklinać)!