w ostatnią sobotę wieczorem rzutem na taśmę (jak tylko wyszliśmy światło zgasło) zjedliśmy w "Łemkowynie" bardzo smaczne pierożki po łemkowsku (ew. byliśmy bardzo głodni) , nie wiem czy z przepisu p.Makłowicza, ale było to jedyne miejsce gdzie można było coś zjeść ...