Nie będę Was zanudzać opowiadaniem jaką drogę przeszedł Michał od hucułów Witka Smoleńskiego do Pałacu. Jak ktoś będzie zainteresowany, opowiem na KIMBie. Dla nas ślub Księcia zaczął się gdzieś w lutym. Michał przekazał nam wiadomość, że będzie miał dla nas zaproszenie na wewnętrzne party, dla pracowników Royal Mews i zaproszonych gości. Chwilę potem miałem duży problem z rezerwacją miejsca w hotelu, za przyzwoitą cenę. Wszystko się udało, co mogliście widzieć w tv. Wiedzieliśmy, że na trasie niewiele zobaczymy, więc poszliśmy do hyde parku, gdzie były ustawione wielkie telebimy. W hyde parku tłumy. Ok 100 000 ludzi. A obok w alejkach wiosna o jakiej my możemy jeszcze marzyć. Może za 2 - 3 tygodnie. Po atrakcjach, stresie czy wszystko się uda, kilka godzin spędziliśmy wśród kwiatów odpoczywając przed wieczornym spotkaniem z Michałem.
Przed bramą Royal Mews zwiększona obsada policji. W głębi dziedzińca zobaczyłem Michała, machnąłem ręką, żeby mnie zobaczył i podszedłem do bramy. Policjant natychmiast otworzył bramę i przepuścił mnie stojąc na baczność. Przywitałem się z synem, a z tyłu za mną śmiech. Okazało się, że policjant pomylił mnie z Księciem Michałem, który też nosi brodę, i dlatego mnie wpuścił z honorami. Party miało charakter bardzo nieoficjalny. Sami swoi wśród swoich. I choć między gośćmi było dwóch lordów, atmosfera była swobodna, wesoła, prawie rodzinna. Obok na dziedzińcu siedem czarnych kotów (do dyspozycji rodziny Panny Młodej).
Trochę denerwujący był warkot śmigłowca wiszącego nieruchomo nad pałacem. Syn objaśnił, że tak jest od 5 dni i jeszcze przez 3 będzie tak wisiał. To obserwator policyjny.


Odpowiedz z cytatem