Faktycznie od 3 lat mieszkam w kraju klonowego liscia i przez ten czas moglo (i pewnie) duzo sie zmienilo i BARDZO sie z tego ciesze.

Niemniej w czasach gdy bylem w PL wyjazdy/tranzyt przez UA traktowalem jako zlo konieczne.
Podziwiam ludzi ktorzy jezdza tam w gory bo ja osobiscie bym tam nie pojechal kolejny raz. Dostalem od nich wystarczajaca dawke emocjonujacych wspomnien ze nie mam potrzeby tam jechac ponownie.
Ciekawe jednak było jedno: wjazd do Rumunii z Węgier, Słowację z PL czy z Wegier to pelna kultura. Tylko sie czlowiek pojawil na ktorejs granic UA i od razu cyrki sie zaczynaly. Mam swoja teorie na ten temat ale zachowam ja dla siebie :)