Cytat Zamieszczone przez admin Zobacz posta
Niemniej w czasach gdy bylem w PL wyjazdy/tranzyt przez UA traktowalem jako zlo konieczne.
Podziwiam ludzi ktorzy jezdza tam w gory bo ja osobiscie bym tam nie pojechal kolejny raz. Dostalem od nich wystarczajaca dawke emocjonujacych wspomnien ze nie mam potrzeby tam jechac ponownie.
Tylko że góry są tam takie jak nie ma nigdzie indziej, więc gotowa jestem znieść wszelkie niedogodności.

Cytat Zamieszczone przez admin Zobacz posta
Ciekawe jednak było jedno: wjazd do Rumunii z Węgier, Słowację z PL czy z Wegier to pelna kultura.
Teraz wszelkie granice w obrębie strefy Schengen przejeżdża się bez zatrzymywania się, tak samo można w dowolnym miejscu (gdzie nie ma parku narodowego) przekroczyć granicę w górach.
Granicę Rumunia - Węgry przekraczałam w ostatnich latach z 5-6 razy - pociągiem, autobusem kursowym oraz taksówką i za każdym razem trwało to nie więcej niż 5 minut.

Granicę Rumunia - Ukraina (w ciągu ostatnich 5 lat przekraczałam 4 razy na trasie Suczawa- Czerniowce oraz 2 razy Sołotwina - Syget Marmaroski) też wspominam bez traumy. Było bardzo szybko, a na dodatek miejscowi przepuścili nas do przodu bez kolejki.

Cytat Zamieszczone przez admin Zobacz posta
Tylko sie czlowiek pojawil na ktorejs granic UA i od razu cyrki sie zaczynaly. Mam swoja teorie na ten temat ale zachowam ja dla siebie :)
Z dawnych lat to ja mam bardzo nieprzyjemne wspomnienia z granicy polsko-czechosłowackiej, ale na szczęście to było i minęło.
Trzy tygodnie temu będąc w Cieszynie z koleżką ze studiów poszłyśmy sobie na czeską stronę do herbaciarni i tam wspominały różne nasze "przejścia na przejściach" i cieszyły się, że teraz można tak sobie po prostu przejść przez granicę i iść na herbatę.

B.