Ano w marcu koty się marcują a my nie koty hm może i nie koty ale coś z nich mamy też czasami łazimy na czterech łapachjak warunki nie pozwalają iść inaczej. Nadeszła wiekopomna chwila i czas ruszyć w Bieszczady w poszukiwaniu wiosny. Ciepło się zrobiło śniegi zniknęły czuć było zapach mokrej trawy a słonko świeciło już mocniej,dzień dłuższy i my obudziliśmy się z zimowego letargu czas ruszać w drogę.Tak więc w niedzielny poranek ruszyła nasza ekipa Joorg Wołodia Anula ja no i Duszysko. Celem naszej wyprawy była nasza ukochana wietrzna Caryca. Autko zostawiamy w Brzegach Górnych a my człapiemy na Przełęcz Wyżniańską już widzimy że o wiośnie możemy pomarzyć dookoła nas śnieg skrzył się w blasku słońca.Ruszamy i tu zaskoczenie tyle śniegu że ho ho panowie już na wstępie zapadają się po nabiał
radochy z Anulą mamy co nie miara,my leciutkie to i jakoś dajemy sobie lepiej radę ale tylko do czasu bo po chwili same zakopujemy się po pas
Wcale to nas nie zniechęca chodź mijają nas ludziska co im sił i zaparcia brakło,my idziemy dalej i wyśmienitych humorach
Sporo czasu zajęło nam dojście na szczyt ale udało się i cel nasz został osiągniety
Nacieszyliśmy oczęta pięknymi widokami i czas wracać w drogę powrotną chodź żal zostawiać tak piękne widoki
no i nie znaleźliśmy wiosny
a co tam za tydzień znowu niedziela i czas laby kto wie może tym razem trafimy na pierwsze wiosenne kwiaty
![]()


Odpowiedz z cytatem