Też potwierdzam.
Natomiast na skutek różnych zawirowań czasoprzestrzeni wracałam do Katowic we wtorek, późnym wieczorem "polskim busem" z miejsca o szumnej nazwie "dworzec podmiejski", na którym nie ma nawet WC i musiałam korzystać z krzaków.
Zastanawiam się dlaczego "polski bus" jeździ z takiego zadupia zamiast z dworca głównego.




Odpowiedz z cytatem