Książę Danii w czaszkę wpatrzony też się kiedyś zastanawiał: "Pić albo nie pić. Oto jest pytanie." Ci, którzy wybiorą wariant drugi idą oczywiście na łatwiznę i już więcej się nie muszą się nad niczym głowić. Za to przed pierwszymi wkrótce pojawia się kolejny problem, jak tu w tych ekstremalnych warunkach turystycznych coś skołować? :) A bywa czasem i inny: co wybrać z półki? Czysta czy kolorowa? I mózg cały czas pracuje, więc się i rozwija! Odpowiedź na postawione wyżej pytanie jest więc oczywista i nie ma co dłużej na ten temat dywagować :)
Ale nie o tym chciałem, gdyż każdy w takich sytuacjach (czyli wyjazd z takim czy innym kołem, klubem) może się zapoznać z warunkami jakich trzeba przestrzegać i albo się zgadza i jedzie albo nie. Dla każdego się coś znajdzie i o to chodzi.
Ale jak zauważyłem dyskusja toczy się całkiem obok relacji, którą zamieścił lukasz-l. A mnie tam uderzyło jedno stwierdzenie i w związku z nim tytuł wydzielonego wątku jest wg mnie odpowiedni, a nie brzmieć jak napisała Basia Z:
Mianowicie w relacji lukasza-l przeczytamy:
„(...)Tego dnia po raz pierwszy spotkaliśmy innych turystów na szlaku! Przy przełęczy Pryslip (z charakterystycznym kamiennym krzyżem z nieczytelną inskrypcją) spotkaliśmy grupę ukraińskich turystów. Próbowali się dopytać o drogę, ale przewodnicy stwierdzili, że mają swoją mapę więc powinni sobie poradzić i odpowiedzieli, że nie wiedzą^^ (...)”
I to jest przerażające! Co to za ludzie? Mienią się przewodnikami? Toż to jakaś szczeniacka bufoneria! Fajne towarzystwo na wyjazd, baaaardzo fajne....



Odpowiedz z cytatem