oj tam oj tam ... może nie jest w stanie wystartować z miejskiej dżungli. Wyrywa sie ale nie wychodzi ...
oj tam oj tam ... może nie jest w stanie wystartować z miejskiej dżungli. Wyrywa sie ale nie wychodzi ...
Macie pecha, i chyba nie czytaliście wszystkich moich wątków tutaj. Ja nie mam zamiaru zostać zakapiorem po to, żeby zyskać poklask jakichś krzykaczy internetowych. Ja zostanę zakapiorem wtedy, kiedy sam będę gotowy, kiedy pozamykam wszystkie sprawy, i niczyj jazgot tego nie przyspieszy.
Marcins, muszę się zastanowić, bo niestety Twoje poprzednie wypowiedzi nie nastawiły mnie pozytywnie (do Ciebie, nie do mojego pomysłu) i wietrzę w powietrzu mobbing. Jaki ma sens ucieczka od patologii "cywilizowanego" życia, jeśli w Bieszczadach się trafi na to samo?
Ostatnio edytowane przez Samotny Włóczykij ; 07-08-2011 o 16:17
oj tam oj tam ...
można sobie pogadaćjak nie ma o czym to pogadajmy o tym, z jaką wspaniała inicjatywą wyszedł nasz kolega ... Temat: jak można przez cały rok siedzieć w lasach na skraju bieszczadzkiego parku ? "wspołżyć" ze zwierzątkami wspólnie na leśnych ścieżynach i polanach :)
Już przygotowuje patrol Starsz - harcerski do zrobienia wizyty u naszego SM aby poznali jak wygląda współczesne "puszczaństwo" ...
Mnie ten wątek śmieszy i irytuje, ciekawi i nudzi zarazem jest super :)
Niezupełnie teoretyczne, bo ja się już do tego przygotowuję. Ostatnio np. zbierałem dzikie warzywa.
I jeszcze jeden minus a'propos książki Łuczaja. Rośliny chronione są tam źle oznaczone - o części nie jest napisane, że są chronione, o niektórych jest napisane, że są chronione, ale nie - że częściowo.
Samotny Włóczykiju propozycja jest dalej aktualna niezależnie od Twoich subiektywnych odczuć czy od Twojego nastawienia wysnutego na podstawie czyichkolwiek wypowiedzi. Po prostu zrób to.
Marcin
Kupiłem książki Łukasza Łuczaja i wypróbowuję zawartą w nich wiedzę w praktyce. Jak to mówią, "im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi na froncie". Nie widzę błędów w warstwie praktycznej, choć należałoby by ją o parę rzeczy uzupełnić (np. termin owocowania buka w Polsce czy przygotowanie orzechów bukowych do spożycia). Podoba mnie się szczególnie ostrożność jeśli chodzi o rośliny, które mogą być trujące. Zdumiewają mnie natomiast błędy, których doktor botaniki nigdy nie powinien popełniać. Stale mylone jest kłącze z korzeniem, w innym miejscu jest mowa o korzeniach pływacza (których on nie posiada).
Poza tym, autor wciska tam ideologię posthipisowską "uwolnienia trawki" względnie maku, opierając się na absurdalnej argumentacji materialistycznej. Trochę dziwny jest bunt przeciw syfilizacji połączony z użyciem jej światopoglądu.
WUKA
www.wukowiersze.pl
Długi ten wątek i się trochę pogubiłam, czy zakapiorstwo się wzięło i powiodło? Jakaś rzetelna relacja gdzieś dostępna?
Aktualnie 4 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 4 gości)