dziękuję za pozwolenie toczenia dyskusji :)
nawiasem mówiąc, nie oceniam tu czy ktoś jest dobry czy zły, czy ktoś postępuje dobrze czy źle -do takich kwestii nie mamy prawa. zastanawiam się tylko co właściwie inni rozumieją pod pojęciem zakapior:)
dziękuję za pozwolenie toczenia dyskusji :)
nawiasem mówiąc, nie oceniam tu czy ktoś jest dobry czy zły, czy ktoś postępuje dobrze czy źle -do takich kwestii nie mamy prawa. zastanawiam się tylko co właściwie inni rozumieją pod pojęciem zakapior:)
Ostatnio edytowane przez Jimi ; 31-10-2012 o 23:48
"Wędrujemy zarośniętą dzikim zielskiem drogą..." W.P.
Mogę odpowiedzieć jako osoba z zewnątrz patrząca na zjawisko ze sporym dystansem.
Coś musi być w Bieszczadach, że przybywali i przybywają do tego miejsca osoby niezwykłe - o inteligencji i wrażliwości na pewno wyższej niż przeciętna, ale przez to nieco zagubione, nie umiejące się dostosować do rzeczywistości. Wszędzie są tacy ludzie, ale w Bieszczadach jest ich więcej niż gdzie indziej.
Liczą na to, że tutaj znajdą swoje miejsce na ziemi - niektórym się to udaje, innym się nie udaje.
Niektórych niestety niszczy alkohol.
Na pewno nie można rzucić wszystkich jak to się mówi "do jednego worka", bo każdy człowiek ma swoją odrębną historię, swoje życie.
Natomiast zupełnie nie poważam tych, którzy zrobili z "zakapiorstwa" "obiekt turystyczny" i pokazują niektórych z tych ludzi jak jakieś dziwowisko biorąc za to pieniądze, a jednocześnie ich nie szanują.
w sumie te wszystkie dywagacje są gówna warte , to wszystko jest inne....płaskomózgowie intelektualne
czy ktostu jest na forum kto chociaz się otarł o swojskie klimaty, żeby nie mówić zakapiorskie?
Ja otarłam się o owe klimaty. Zawodowi zakapiorzy usiłują wciągnąć do swego grona następnych. Ostatnio jeden z najbardziej znanych Bieszczadników dostał od Jano propozycję nie do odrzucenia. Zakapior pustelnik mieszkający w Polańczyku chciał zrobić sesję fotograficzną ze znanym producentem sera. Spotkał się z odmową. Znam dość dobrze podwójną twarz zakapioryzmu. W sumie jest to smutne. Pamiętam taką scenkę z ubiegłego roku. Miałam praktykę, towarzyszyłam znanej przewodniczce bieszczadzkiej w obsłudze grupy, takiej super hiper. Statek Tramp, goście spod znaku produktu lokalnego chcący zapoznać się z naszymi ofertami, przekąski i alkohol serwowany przez luksusowy ośrodek, kucharz super gawędziarz, Łysy grał na gitarze, dosiadł się do nas Julek Spod Dębu. To było wstrząsające, coś tam bełkotał, turyści go nie rozumieli, ten człowiek ma problemy psychiczne. Po rejsie przewodniczka zaprosiła Króla Pustelników na obiad, jakie było moje zdziwienie, gdy zamówił nie jarskie danie. W tym roku inny przewodnik z naszej grupy ostrzegał nas przed zakapiorami z Ustrzyk G. Jeden ze znanych z książki Potockiego zakapior bardzo często znajduje portfele. Przeważnie są one osób z którymi pił.
Tak być nie może,bo tak być musi...
A dlaczego ciebie to zdziwiło?! :) :) :) :)
Nie przypominam sobie aby deklarował że będzie pustelnikiem, który będzie odrzywiał się powietrzem i wodą.
Tak samo jak harcerze - deklarują w swym życiu puszaństwo, i starają sie być wierni tej idei. Ale nie jest to równoznaczne z życiem non stop w lesie. Tak też patrzę na pustelników. Każdy w swym życiu przechodzi pewien okres życia. I ktoś bardziej rygorystycznie podchodzi do tych kwestii a ktoś mniej![]()
Wielkim krokiem jest próba zamieszkania w Bieszczadach, ale żyć na stałe to wyczyn -> w percepcji mieszczucha
Tak samo wielkim krokiem jest zamieszkanie w pustelnii, zapewne przyjdzie i taki czas że zacznie żyć w tej pustelni. Wiadomo że jednym i drugim należą się słowa uznania a nie karcenia. I nie wskazywać że nie jest pustelnikiem, tak jak sami sobie wyobrażamy czy też wg. definicji.
Czy szklanka jest do połowy pełna czy pusta ?! :)
Często zdarza się, że zakapiorzy wpraszają się na imprezy. Trudno wyprosić starszego pana z pokładu statku.
Aktualnie 7 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 7 gości)