I jeszcze jeden i jeszcze raz....![]()
dużo tu osób widzę preferuje bardziej mieszczański tryb życia i mają prawo do tego,ale nie tłumaczy to niewiedzy!
Kolega arturos25 dobrze wymienia mnogość pożywienia jakie daje nam puszcza
Podkorze zwłaszcza brzozy jest bardzo dobre i zdrowotne jadłem nie raz,żołędzie również niesamowite bogactwo właściwości zdrowotnychi odżywczych,ja np.korę to nawet w trudnych chwilach na wielotygodniowych wędrówkach bez cywilizacji to jadłem nawet w formie surowej
Kolejna rzecz jaja ptaków! o tym się zapomina ,a kto umie szukać gniazd i umiejętnie wybierać jaja ten nigdy nie zginie z głodu.
Wilki i niedźwiedzie i rysie bardzo dużo zostawiają mięsa z zagryzionej zwierzyny,pułk by się wyżywił tylko trzeba mieć wiedzę kiedy dopaść upolowane zwierze! zawsze trzeba zdążyć przed ptactwem,gryzoniami i robactwem,wówczas wyżerka gwarantowana,mam tez wiedzę traperską jak takie mięso zabezpieczać przed rozkładem,jajami pasożytów ,jak również je suszyć
W okolicach podmokłych zawsze można zbierać trzcinę ,pałki a nawet tatarak jak i wiklinę -pyszne rzeczy wówczas można upichcić z tego
Ja wyżywieniem w góle się nie martwię ,lata praktyki życia traperskiego ,bardziej myślę o miejscu w Bieszczadach bądź g.Słonnych by mi żadni turyści,ciekawscy czy też leśnicy się nie pętali
Ja i zapewne większość miłośników traperskiego stylu życia stoimy na stanowisku, że powinno się przestrzegać zasad ochrony przyrody. Większość ptaków - a więc i ich lęgów - jest przecież chroniona. Zdarza się czasem, że mamy do czynienia z gatunkami inwazyjnymi albo nadmiernie rozmnożonymi (głównie krukowatymi), ale to raczej nie w Puszczy Karpackiej, tylko na terenach rolniczych i wodno-blotnych. Ekosystemy leśne są zbyt bogate i dlatego zbyt stabilne. Istnieje jednak wstępny projekt utworzenia rekonstruktorskich obwodów łowieckich (tj. obwodów łowiectwa historycznego), gdzie pozyskiwanie jaj niektórych gatunków ptaków byłoby w pewnym zakresie dozwolone, oczywiście po uprzednim przeszkoleniu.
Ponadto pamiętajmy, że sezon lęgowy to głównie wiosna, tylko część ptaków składa jaja więcej niż raz w roku, a w zimnej porze roku w ogóle nie gnieździ się nic poza krzyżodziobem. Tak więc twierdzenie, że kto umie szukać gniazd i wybierać jaja, nigdy nie zginie z głodu, jest przesadzone. Radziłbym stawiać raczej na ryby czy ślimaki, jako na podstawowe źródło białka zwierzęcego.
Jak się nie zdąży na czas, to potem po zimie tyle tego gnije po lasach, że mniejsze drapieżniki nie zdążają z uprzątaniem i służby leśne muszą zakopywać, żeby się ewentualna zaraza nie roznosiła. Z najnowszych badań wprawdzie wynika, że padlina jako taka nie stanowi zagrożenia epidemiologicznego, ale inaczej jest jeśli zwierzę było chore na jakąś chorobę zakaźną. A nie będziesz przecież badał każdego ścierwa.Wilki i niedźwiedzie i rysie bardzo dużo zostawiają mięsa z zagryzionej zwierzyny,pułk by się wyżywił tylko trzeba mieć wiedzę kiedy dopaść upolowane zwierze! zawsze trzeba zdążyć przed ptactwem,gryzoniami i robactwem,wówczas wyżerka gwarantowana,mam tez wiedzę traperską jak takie mięso zabezpieczać przed rozkładem,jajami pasożytów ,jak również je suszyć
Najskuteczniejszy sposób na konserwację mięsa w warunkach polowych to solenie. Żaden robal ani gryzoń takiego słonego paskudztwa nie ugryzie. Potem się takie mięso rozmacza i z wody robi rosół (stąd nazwa - od rozsalania).
Dla trapera czy zakapiora szuwary są tym, czym dla człowieka "cywilizowanego" pole uprawne. Większość tamtejszych roślin jest jadalna, a przy tym dostępna przez cały rok.W okolicach podmokłych zawsze można zbierać trzcinę ,pałki a nawet tatarak jak i wiklinę -pyszne rzeczy wówczas można upichcić z tego
Tak mnie przekonujesz, że chyba naprawdę się z nim skontaktuję.
Ja uważam, że powinno powstać jakieś traperskie stowarzyszenie miłośników Tworylnego o nazwie np. "Traperzy z Tworylnego", które by łączyło wszystkich ludzi zainteresowanych tym miejscem oraz zajmowało się organizowaniem obozów i biwaków, umiejscowionych w bazie Tworylne, służących wymianie doświadczeń. Na takie wyjazdy można by zapraszać różnych znawców, np. byłych komandosów z GROM-u czy ludzi, którzy po prostu żyli w dziczy (jako specjalistów od sztuki przetrwania), specjalistów od "dzikiej kuchni", myśliwych, ornitologów, herpetologów, fotografów przyrody, naukowców zajmujących się dzikimi ssakami, indianistów i innych rekonstruktorów itd. Wyjazdy byłyby urządzane we wszystkich porach roku, żeby ludzie mogli się skonfrontować z przyrodą we wszystkich możliwych warunkach."zamiast być tam forpocztą "cywilizacji", zaczną tworzyć społeczność miłośników traperskiego życia."
-Też mam taką nadzieję! :)
Ostatnio edytowane przez bartolomeo ; 25-09-2014 o 19:51
:) :) :)
"Wędrujemy zarośniętą dzikim zielskiem drogą..." W.P.
Na Biesa i Czada a już taki spokój był na forum od teorii![]()
W ramach relaksu czytam ten wątek pod warunkiem, że wpisy mają max po 5-7 zdań nie więcej. Bieszczady to jeden z tych regionów w którym najdłużej opierano się osiadłemu trybowi życia, chodzi mi o prymitywną gospodarkę pasterską dawnych Wołochów, którzy raczej swobodnie przemieszczali się po pograniczach Rzeczypospolitej za wiedzą króla lub bez. Ludzie ci nie mieli łatwego życia i gdy zrozumieli, że można inaczej to tak zrobili. Prawdopodobnie bez bydła które paśli to byłyby nici z przetrwania.
Każdemu kto pragnie zmierzyć się z życiem w Bieszczadzkim buszu polecam na początek zakup krowy o umiejętności jej dojenia nie muszę wspominać. Jeśli chodzi o jaja to należy zaopatrzyć się w piętnaście kur dla których dobrze by było uprawiać jakieś zboże i zbudować kurnik. Mam jeszcze kilka dobrych rad ale te można podpatrzyć na wsi u przeciętnego, drobnego gospodarza, który codziennie toczy bój o przetrwanie.![]()
Aktualnie 4 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 4 gości)