Infantylne, nieinfantylne... Gdyby nie infantylne marzenia o wozie jeżdżącym bez koni albo o tym, że człowiek wzbije się w powietrze jak ptak, nie byłoby dziś samochodów i samolotów. Polscy "Indianie" w i ogóle wszyscy ci, którzy przebierają się za ludzi innych narodowości i fascynują ich kulturami, odgrywają dużą rolę w budowaniu przyjaznych stosunków między narodami.
Poza tym, między Indianami też istnieje przepaść, podobna jak między Europejczykami z Francji a Europejczykami z jakiegoś fińskiego plemienia podbiegunowego z Rosji. Peru akurat było miejscem istnienia wielkich kultur indiańskich. Nie słyszałem, żeby polscy indianiści utożsamiali się z Indianami z Peru. Raczej z północnoamerykańskimi, głównie z właściwymi plemionami prerii oraz Indianami północnej strefy lasów. Sporym zainteresowaniem cieszą się też plemiona północno-zachodniego wybrzeża (to ci od rzeźb totemowych) i nadrzeczne ludy preriowe. Może też i indianiści nie mają często bezpośredniego kontaktu z różnymi kulturami, ale starają się ją mieć, a gdy zdobędą - pogłębiają. To jest cenne. Tutaj adres strony indianistów: http://www.indianie.eco.pl/.
Mylisz 2 rzeczy: IMPREZY ZEWNĘTRZNE i IMPREZY WEWNĘTRZNE. Stoiska z wyrobami, pokazy bitew, parkingi - to te pierwsze. Nie nazwałbym jednak tego zabawą, raczej bardzo przystępną edukacją. Inaczej musiałoby się też uznać, że bawią się np. aktorzy i statyści (zresztą ruch rekonstrukcyjny powstał w pewnym stopniu właśnie jako usamodzielnienie się statystów).W tej formie, wybacz jest to po prostu... zabawa. Przyjadą na trzy dni, wezmą udział w konkursach różnych, pozwiedzają stoiska regionalne, wezmą udział w kursach wszelkiej maści i pojadą swoimi samochodami dla których utworzono parkingi. Może nie wszyscy, ale ogromna większość. Mi to nie przeszkadza... ale widzę to jako zabawę.![]()
Zupełnie czym innym są imprezy na użytek wewnętrzny, samego środowiska rekonstruktorskiego (czy, jak tutaj, turystyczno-rekonstruktorskiego). Na tych imprezach przede wszystkim testuje się sprzęt z epoki, zwykle w jak najbardziej ekstremalnych warunkach, uczy się radzić sobie za ich pomocą, zdobywa i sprawdza nowe umiejętności (np. uczy budowy domu z X w. albo łodzi). Często przyjmują one postać rajdów turystycznych czy fabularyzowanych manewrów paramilitarnych. Najbardziej znanymi manewrami jest chyba Wilczy Trop, upamiętniający najazd księcia Rusi Włodzimierza na Grody Czerwieńskie, odbywający się zresztą właśnie w okolicy Bieszczadów. Oni mają nawet swoją stronę i forum, ale w tej chwili są nieaktywne, więc wrzucam ten link: http://www.freha.pl/lofiversion/index.php?t24893.html.
Oczywiście, nietrudno się domyślić, do którego rodzaju imprez zalicza się Biegun Zimna.
Poza tym, rekonstruktorzy zajmują się edukacją historyczną dużo szerzej. Niektóre grupy urządzają w muzeach lokalnych czy domach kultury wystawy używanego przez siebie zweryfikowanego historycznie wyposażenia. Ważniejsza jest jednak działalność rekonstruktorów w Internecie, polegająca na tworzeniu muzeów internetowych. Na razie istnieją 2 - Katalog Znalezisk Archeologicznych Wczesnego Średniowiecza (http://znaleziska.org/wiki/index.php...C5%82%C3%B3wna) i trochę gorsze Muzeum Historii i Współczesności Indian Obu Ameryk (tam w tej chwili też jest jakaś awaria - znalazłem tylko to: http://archive.is/ksIr8). Muzeum wczesnośredniowieczne zawiera ok 1500 artykułów, muzeum indiańskie - 10 razy mniej. Opisy, analizy stylów są często długie i wyczerpujące. Pozostałe muzea istnieją na razie tylko w postaci pomysłów. To jest, Twoim zdaniem, zabawa?
Trochę trudniej byłoby odtworzyć warunki tamtej strefy klimatycznej - chyba, że w szklarni. W końcu odtwarzani Indianie: Dakotowie, Kri, Wrony czy Paunisi żyli w warunkach podobnych do naszych.
Kanibale byli we wszystkich częściach świata (np. Indianie Odżibwejowie). Istniał nawet w wysokich cywilizacjach, jak Aztekowie. Ba - istnieje do dziś, bo w Chinach kanibalizm jest niestety nawet obecnie akceptowany społecznie.



Odpowiedz z cytatem