W kwestii definiowalności odezwał się jak zawsze niezawodny Krzysiek :"
"......Zamykając wątek zoologiczny nie możemy pominąć lokalnej ciekawostki.
ZAKAPIOR BIESZCZADZKI POSPOLITY
To jedyny, prócz odgiętki, boczniaka wetlińskiego i kilku roślin, endemit bieszczadzki na skalę światową. Zdecydowanie, z nich wszystkich, najbardziej nieudany. Został kreowany dla celów marketingowych i w sposób sztuczny wyodrębniony z plennego w całym kraju gatunku menela polskiego. Według „Słownika argotyzmów” (WP 1995) „zakapior” w warszawskiej gwarze przestępczej oznacza „zawadiakę, awanturnika, chuligana”. Posługiwał się nim już Wiech (Stefan Wiechecki).
Szczególnie aktywny jest w okresach nasilenia się ruchu turystycznego, kiedy to usiłuje wejść w pasożytniczą symbiozę z przyjezdnymi. W większych skupiskach występuje w miejscach zacienionych dużymi parasolami i na zapleczu punktów handlowych. Spoczywa, na ogół, w pozycji kucznej lub leżącej a porusza się niechętnie, krokiem chwiejnym, lub wcale.
Gatunek na szczęście skazany na wymarcie z powodu zdecydowanej przewagi osobników męskich w populacji. Przypadki krzyżowania się z innymi gatunkami, są raczej rzadkością. Tak jak między boczniakiem wetlińskim a borowikiem szlachetnym, tak i między zakapiorem pospolitym a pionierskim osadnikiem bieszczadzkim (któremu, oprócz niezręcznego „bieszczadnika” nie wymyślono jeszcze żadnej chwytliwej nazwy) istnieją zasadnicze różnice środowiskowe, żywieniowe i obyczajowe. Niestety, gatunek pierwszy, wykorzystując prawo mimikry, robi wszystko, aby różnice te zatrzeć dla dodania sobie splendoru i łatwiejszego pozyskiwania środków do życia.
Wiosenno – letni strój szturmowy zakapiora pospolitego cechuje mnogość barwnych dodatków w postaci wisiorków, bransolet, kolczyków i kapeluszy z ptasimi piórami, mających podkreślić jego egzotykę i wyjątkowość. Z pomocą mediów zakapior bieszczadzki rozpaczliwie walczy o wpis do „Czerwonej Księgi”. Najczęściej walka ta kończy się wpisem do „Rejestru skazanych”.
Zakapior jest niegroźny na odległość oddechu i wyciągnięcie dłoni, ale lepiej go omijać tak samo, jak sromotnika bezwstydnego.
Krzysztof Wiktorowicz"


Odpowiedz z cytatem