Zakapior odbierany jest jako postać pozytywna w sumie ale zawdzięcza to tylko i wyłacznie magii miejsca ,w którym się znajduje i żyje(wegetuje) czyli Bieszczadom.Tu gdzie mieszkam magia pryska i taki ktoś to zwykły żul jest i pasożyt-ot co.
Zakapior odbierany jest jako postać pozytywna w sumie ale zawdzięcza to tylko i wyłacznie magii miejsca ,w którym się znajduje i żyje(wegetuje) czyli Bieszczadom.Tu gdzie mieszkam magia pryska i taki ktoś to zwykły żul jest i pasożyt-ot co.
„Life is brutal and full off zasadzkas”.
Ciekawym gdzie teraz zamelinował się ten pseudohipis Henri von Hulski?Czy jego tipi już zupełnie zarosło glonami? Pamiętam jak chłop chciał przecierac ogromne pnie na koźle wielką tracką piłą aby postawic sobie chatę. Miałem szczere chęci aby mu pomóc ale kiedy tylko zobaczyłem galaktyczny ogrom tego przedsięwzięcia opadły mi ręce ze wzruszenia i powiedziałem, że boli mnie głowa aby nie porywac się z motyką na słonko. Jego aspiracje sięgnęły nieco niżej ale sądzę, że dużo lepiej na tym wyszedł wprowadzając się do barakowozu.
![]()
Rafał Łoziński
Więc barakowóz lepszy od tipi ??? To tylko dowód na to, że pomysł Samotnego Włóczykija jest może i romantyczny ale mało realny. Trudno jest sobie wyobrazić zimne deszczowe jesienne dni i Samotnego samotnie siedzącego w szałasie. Nie wspomne o zimie i temp. -25, gęsto padającym śniegu i przenikliwym wietrze. Parę lat temu spaliśmy we trójkę w szałasie dwie noce. Sami go zbudowaliśmy - cóż to byla za dziwaczna konstrukcja. Było to w paśmie Żukowa, na sporej polanie pomiędzy Stefkową a Bóbrką. Nie należę do ludzi strachliwych ale te nocne odgłosy... Ogień paliliśmy całą noc, na zmianę podkładając. W sumie to była fajna przygoda, czuliśmy się jak traperzy, zdobywcy dzikiego zachodu itd. ( w przeciwieństwie do tych prawdziwych, nasze mięsko było z puszki) Jednak na kolejne noclegi wybieraliśmy już schroniska. Nie wyobrażam sobie spania w szałasie jakiś dłuższy okres czasu - no ale może ja jestem zbyt "ucywilizowany". Dlatego podziwiam tych, którzy mają takie plany i czekam na ich relację
jak to w lesie... w nocy odglosy rozne... trzeba sie przyzwyczaicja tam nigdy cala noc ognia nie pale... jakos wole skryc sie w ciemnosciach i nasluchiwac... albo stopery w uszy i slodko spac... nie ma nic lepszego jak nocleg w lesie pod gwiazdami.. na pohybel schroniskom
ostatnio czytam ksiazke "syberia, wyprawa na biegun zimna" jacka palkiewicza... jakos tam dali rade spac w namiotach przy minus 50-60 stopni... coz wobec tego bieszczadzka zimai zaden taki wiekopomny wyczyn.... zalezy od indywidualnej tolerancji na temperature i determinacji..
bo ja to np. marzne jak jest +15ot taka natura cieplolubna
![]()
Ostatnio edytowane przez buba ; 02-06-2011 o 18:17
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Zgadza się. Znane są też przypadki ucieczek z syberii zesłańcow np. Niemca (zapomniałe jak się nazywał) - swoją ucieczkę opisał w "tak daleko jak nogi poniosą", lecz ludzie dokonujący takich czynów mieli ogromną motywację i determinację powodowaną wolą walki o życie. Dla mieszczuchów takiech jak my, determinacja aby przezimowć w szałasie powodowana chęcią przeżycia przygody to zbyt mało.
A ja widziałam jednego zakapiora, mieniącego się królem zakapiorów jak ucieka na zimę do Olsztyna;-)))))
Ot wielki zakapior!
Jak zimno to do cywilizacji.
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Ja dodam do tego że z Rosyjskich obozów zagłady więcej było ucieczek niż cztery / pięć opisanych we wspomnieniach .... sądzę że te któe zostały opisane to jest promil wśród tych którzy zdobyli się na odwagę uciekając ... Lecz jest to równoznaczne z tym że ten "promil" osób to garstka wśród wielu którzy uciekli i którym się nie udało ... determinacja to nie wszystko. Kondycja, odporność i umiejętność przystosowywania się do trudnych warunków oraz zaradność - kolejne cechy które muszą współgrać z determinacją i motywacją aby móc przeżyć.
Bicie piany - słuszna uwaga, a w wir dyskusji i Ja zostałem wciągnięty :-/
chyba zależy CO rozumiemy pod pojęciem "szałas ". Wszystko zależy JAK zostanie wykonany. I czy budowniczy ma w tym kierunku w ogóle jakiekolwiek doświadczenie.
Zimno- jak i ból- jest odczuciem subiektywnym. Do zimna człek się przyzwyczaja. Byle nie przekroczyć granicy hipotermii. Sam nie raz spałem w jakiś kretyńsko ekstremalnych warunkach. Jakoś żyję.
Widziałem Henriego w tipi jak był już śnieg. Jakoś dawał radę.
Człowiek jest w stanie bardzo dużo znieść....i dostosować się do różnych warunków.
Nie wiem , trudno mi to oceniać, ani nawet nie chce mi się-czy pisanina W. to po prostu konfabulacja czy jakaś prowokacja intelektualna..................
Mimo wszystko, życzę by miał odwagę się zmierzyć sam ze swoją słabością. Warto.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)