Cytat Zamieszczone przez Samotny Włóczykij Zobacz posta
A
Z uporem maniaka powtarzasz, że wszystkie formy turystyki są tak samo wartościowe. Więc ja Ci z uporem maniaka powtórzę, że jeśli "turystyka", która tym się różni od zwykłego życia w domu, że co innego masz za oknem i co jakiś czas możesz sobie wyjść w góry, nie jest gorsza niż turystyka, która polega na stawianiu sobie wymagań - to uprawianie tej drugiej nie ma po prostu sensu. Wysiłek, wkładany w coś, tylko wtedy ma sens, gdy ceniony jest bardziej, niż jego brak.

Dlaczego niby turystyka kwalifikowana jest bardziej wartościowa od spacerku na połoninę? Jakimi kryteriami kierujesz się dezawuując tę drugą? Kryterium wysiłku? Dla jednego wysiłek włożony w wejście na połoninę jest większy niż dla innego wyprawa na Mount Everest,. Czy niedzielny spacerek do Łopienki jest mniej wartościowy niż tygodniowe wędrowanie po biesach z plecakiem? Co jest bardziej wartościowe: pisanie czy czytanie, Bieszczady czy Mazury? Pytania bez sensu, bo zbyt ogólne. Możemy zapytać: kto jest bardziej przyjazny środowisku: samotny wędrowiec czy grupa dzieci na wycieczce szkolnej? Bieszczadnik z plecakiem przybyły w biesy pociągiem, czy osobnik, który przyjechał wypasionym samochodem w eleganckich bucikach, spacerujący na Sine Wiry? Bądź inne. Osobiście też mnie rażą Ci drudzy, ale mam do nich szacunek i uważam że też mają prawo do biesów i do wędrowania, jakkolwiek byśmy to nazwali. Stawianie sobie wymagań to rzecz względna. Czy Samotny Włóczykij nocujący w szałasie jest bardziej wartościowy niż rzeszowianin będący w biesach na weekend? Pytania bez sensu. Próbujesz wartościować zjawiska niewartościowalne.