Jak tak czytam te wszystkie skrajne opinie to dochodzę do smutnych wniosków: jestem nieodpowedzialny (chodzę z dziećmi po górach), jestem nieuczciwy (bo nie podzieliłem się informacją, że mam "Zapomniane Bieszczady", nie jestem dobrym bieszczadnikiem (bo nie jestem 100% przeciwnikiem mostków)... itp. itd...
Potem jednak uświadamiam sobie, że jednak wszystko jest dla ludzi w odpowiedni sposób, w odpowiednich dawkach i w odpowiednim czasie, a myślenie to coś co nie boli.
Byleby tylko dzieci nie zostawały nam... zakapiorami...



Odpowiedz z cytatem