Właśnie, podoba mi się, zawsze lubiłem oszołomów.
Właśnie, podoba mi się, zawsze lubiłem oszołomów.
A tak, tak. Trzeba być oszołomem, żeby przeżyć w mieście...
Przetrwać codzienną podróż metrem pod pachą zapoconego faceta... Pod ziemią, na drugi koniec miasta i z powrotem, gdzie nie widać widoków ani kierunków, totalny oszołom. Dzień w dzień, ta sama trasa, ze stratą dwóch godzin...
A i tak to jest cymes w porównaniu do stania w korkach na górze.
Ech, taki szałas w Bieszczadach, to dopiero musi być raj na ziemi...;-)
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)