Zwłaszcza, jak zimą do takiej knajpy jest dzień drogi w jedną stronę...
Tak źle jak piszesz to nie będzie; myślę o miejscu możliwie najbardziej ekstremalnym. Miejsc nierozdeptanych jest wciąż jeszcze dosyć, a sąsiedztwo szlaków uczęszczanych przez "stonkę" nie tyle zmniejsza trudy takiego życia, co odbiera im nieco romantyzmu w oczach innych - i trochę przeszkadza.
Przed drapieżnikami nie będą miał się czym bronić, w odróżnieniu od tamtych. Słyszeliście kiedyś o czymś takim, jak szatun, czyli niedźwiedź, który nie najadł się dość na jesieni, i budzi się zimą głodny? Teraz misiów jest w Bieszczadach więcej, niż dawniej, mówi się nawet, że ponad 100. To wcale niemała liczba, nawet jak na standardy światowe.



Odpowiedz z cytatem