Aha, już zostałem uznany za wroga. Czego nie napiszę - źle. Nie mam argumentów - nie mam racji, mam argumenty - pouczam i nie przyjmuję "porad" (które są personalnymi atakami).
Chciałbym też zauważyć, że nie tylko ja odbiegałem od tematu. Jedna osoba nawet zamieściła jakiś wymęczony wierszyk o szatunie. Oni też się autopromowali?
Jak Stachura pisał o takich rzeczach - to był wspaniały. Jak pisze ktoś, kto nie jest idolem - to bełkot... I raz zarzucasz mi, że nie przyjmuję porad - innym razem dyskusję nad praktycznymi problemami życia wolnego człowieka, którą zaczynam, nazywasz również bełkotem. Zero sensu. Nie wspominając już o tym, że w tym "bełkocie" brało jeszcze udział więcej osób.
Widzę, że z Ciebie też nienawiść aż tryska uszami. Możesz wyć z nienawiści i stawiać najbardziej absurdalne zarzuty - komercja i tak jest bez szans, a Niewidzialna Ręka Rynku to bujda. Tak! Bujda! Musisz się z tym oswoić. Wtedy przestaniesz się pienić. Przyzwyczaisz się i zgodzisz się ze mną.
Ale biedny Ty jesteś! Przez tyle lat wmawiałeś sobie, że możliwa jest tylko komercja. I teraz usiłujesz wyprzeć ze świadomości fakt, że tak nie jest, kogoś, kto wyraźnie się jej przeciwstawia, usiłując na siłę wepchnąć do komercyjnej szufladki tylko dlatego, że napisał książkę! Żałosne.
Proszę Cię, nie osiwiej z przerażenia, że ktoś "zamachnął się" na Twojego bożka.



Odpowiedz z cytatem
.