Podobna historia do tej, którą kolega próbuje stworzyć zdarzyła się i została opisana przez J. Krakauera w książce pt. Wszystko za życie. Może warto zacząć przygotowania do wielkiej przygody od lektury tej właśnie książki?
Zastanowiłbym się też, dlaczego nikt nie potrafi zrozumieć (to w kontekście przyszłej książki) , na czym polegała ta bieszczadzka inicjacja. Spotkanie z misiem, podarta mapa i nagłe poczucie beznadziei jest tak samo traumatycznym przeżyciem jak osamotnienie młodego człowieka, którego rodzice pierwszy raz pozostawili na kilka dni samego w domu. Nie można tu jednak mówić o inicjacji sierocej?![]()


Odpowiedz z cytatem