Pokaż wyniki od 1 do 10 z 1033

Wątek: Zostać zakapiorem

Mieszany widok

  1. #1
    glittertind
    Guest

    Domyślnie Odp: Zostać zakapiorem

    Podobna historia do tej, którą kolega próbuje stworzyć zdarzyła się i została opisana przez J. Krakauera w książce pt. Wszystko za życie. Może warto zacząć przygotowania do wielkiej przygody od lektury tej właśnie książki?
    Zastanowiłbym się też, dlaczego nikt nie potrafi zrozumieć (to w kontekście przyszłej książki) , na czym polegała ta bieszczadzka inicjacja. Spotkanie z misiem, podarta mapa i nagłe poczucie beznadziei jest tak samo traumatycznym przeżyciem jak osamotnienie młodego człowieka, którego rodzice pierwszy raz pozostawili na kilka dni samego w domu. Nie można tu jednak mówić o inicjacji sierocej?

  2. #2

    Domyślnie Odp: Zostać zakapiorem

    Jaką przyszłą książkę masz na myśli? Od K. McCandlessa, bohatera książki Krakauera, różnię się pod wieloma względami, głównie tym, że z tego co o nim wiem, mam więcej doświadczenia i rozwagi. Nie mam też skłonności do panikowania. Ja sobie świetnie zdaję sprawę, że życie na łonie natury nie składa się z samych blasków. Kłopoty też są, tylko inne - zaopatrzenie się bezpośrednio w żywność, strzeżenie jej przed szkodnikami, budowa mrozoodpornego domu, dzikie zwierzęta i dzicy ludzie, wreszcie - trudności w uzyskaniu w razie czego pomocy.

    Każda inicjacja polega na przemianie psychicznej. W tym wypadku przemiana ta była dwuczęściowa - za pierwszym razem przygoda goniła przygodę, jak w powieści. Za drugim myślałem, że będzie tak samo, ale opadła mnie beznadzieja, że nie miałem ochoty na nic zupełnie, a piękne krajobrazy wcale tego nie zmieniały. Ostatecznie w drodze powrotnej pojawiło się jednak nieznane mi dotąd, zdumiewające uczucie, które uznałem za koniec inicjacji i jej rezultat. Spotkanie z misiem było jedną z wielu przygód pierwszej części inicjacji (i jednym z 3 niebezpieczeństw, które udało mi się ominąć). Ze zmoczoną mapą wiązał się właściwy początek drugiej części inicjacji. Ale to nie był właściwy powód. Raczej kamyczek, który poruszył lawinę, która i tak musiała spaść. Nie byłoby mapy, byłoby co innego. Na początku nic z tego nie rozumiałem, bo nie mieściło mi się w głowie, żeby popaść w takie przygnębienie z tak błahego powodu.
    Inicjacja sieroca to nie inicacja, tylko trauma. Polega ona na strachu i niepewności, nie na poczuciu bezsensu wszystkiego (tzw. ból egzystencjalny). Może jedynie powodować przedwczesną dojrzałość psychiczną, co nie jest zdrowe. Czyli w sumie nic nie daje.
    Ostatnio edytowane przez Samotny Włóczykij ; 20-06-2011 o 01:34

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Pragne zostać nowym Połoniną
    Przez człowiek wiatr w dziale Wypoczynek aktywny w Bieszczadach
    Odpowiedzi: 154
    Ostatni post / autor: 05-11-2013, 23:40

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •