Masz pecha z tymi książkami akademickimi, bo ja np. kolekcjonuję monografie dzikich zwierząt, które są trochę pewniejszym źródłem wiedzy, niż Twoja Wikipedia. A Twoja nienawiść świadczy źle o Tobie, nie o nas.
Nawet mój pobliski podwarszawski lasek nie został przebadany i ciągle odkrywam nowe stanowiska chronionych gatunków roślin (i zwierząt), a co dopiero wielkie Bieszczady. Owszem, wiele stanowisk zostało zidentyfikowanych - ale to tyle, co nic. W Beskidzie Niskim odkryto parę lat temu dość duże stanowisko cisa - czyli nawet rosnące w sporej ilości drzewa można przeoczać przez całe dziesięciolecia. Żeby tak naprawdę wiedzieć, co gdzie rośnie, trzeba znać każdy metr terenu. Natomiast należałoby wiedzieć, co już zostało odkryte, żeby nie odkrywać drugi raz tego samego...
Ponadto dobrze byłoby wykonać dokładne mapy stanowisk roślin, co jest pracochłonne.
Natomiast fakt, że z tym przeliczeniem dzikich zwierząt to Sylwek wziął na siebie trochę trudne do wykonania zadanie, bo nad tym biedzą się od lat zastępy ludzi. Nie wiem zresztą, czy inne niż orientacyjne przeliczenie dotychczas dostępnymi metodami np. żbika jest w ogóle możliwe, bo to wyjątkowo skryty drapieżnik. Dane co do liczebności drapieżników są często rozbieżne. Ci, którzy chcą, żeby było ich mniej, zawyżają liczbę, ci, którzy chcą, żeby było więcej - zaniżają.



Odpowiedz z cytatem