Jak te krajobrazy takie przaśne, to po co ci światli i wspaniali ludzie się tam pchają? Masochiści jacyś czy co?
A domek letniskowy od stałego miejsca zamieszkania można odróżnić bez problemu. Zresztą - jeśli chodzi o rezydencje "ludzi nowoczesnych", to w bardzo wielu miejscach kraju ludzie świetnie potrafią je rozpoznawać. Ich właścicieli można poznać po tym, że sami wykluczają się z lokalnych wspólnot, bo się od nich izolują (dlatego np. starają się budować na bezludziach) - dlatego też np. ich domki i wille nie są chronione przez miejscowych przed złodziejami. Jeśli w Polsce uzdrowi się sytuacja społeczna i odbudują się wspólnoty lokalne, to z rozpoznaniem takowych nie będzie najmniejszego problemu. Ponadto są w Bieszczadach takie miejsca, w których zabudowa narosła niedawno i powinna zniknąć.
Dopóki będzie panowało "święte prawo własności", to się nie da. Zdarzały się już jednak radykalniejsze przykłady przemian własnościowych, jak choćby uwłaszczenie chłopów (przy dzisiejszym podejściu do prawa byłoby ono niemożliwe).



Odpowiedz z cytatem