Przykre, ale w dzisiejszych czasach trzeba to wszystko niestety tłumaczyć. Otóż Bieszczady były w czasach PRL-u miejscem, gdzie można było być wolnym, bo System sprawował nad nimi tylko luźna kontrolę. A wolność była w tamtych czasach utożsamiana z antykomunizmem, Ameryką i Dzikim Zachodem właśnie. Przez pierwsze 20 lat po wojnie zakazane zaś było w Polsce kultywowanie rodzimej tradycji patriotycznej. W tej sytuacji Dziki Zachód stał się antykomunistyczną tożsamością zastępczą polskiej inteligencji. Był to bardzo nowatorski sposób tworzenia kultury opozycyjnej. Czyli ten Dziki Zachód nie jest już tylko częścią historii amerykańskiej, ale również naszej - rozumiecie?
To bynajmniej nie znaczyło, że się nie interesowano przeszłością tych ziem - przeciwnie, fascynowano się kulturę Łemków i Bojków, która zdawała się tajemnicza właśnie dlatego, że znikła. Inna sprawa, że traktowano ich jak zastępczych Indian i wpasowywano w schematy, znane z powieści przygodowych.
Janosik był bez wątpienia Słowakiem, choć miał przynajmniej 2 kompanów Polaków. Natomiast przez Polaków traktowany jest jako "swój" ze względu na pewną ponadnarodową (zbójnicko-pastersko-wołoską) wspólnotę kulturową mieszkańców Karpat.Jest kultywowanie tradycji rodzimego zbójowania czego "okrętem flagowym" jest historia Janosika i spory czy był to Polak czy Słowak.



Odpowiedz z cytatem