Tego też nie rozumiesz?
http://pilsudczyk.wrzuta.pl/obraz/4M...4_czerwca_1989
Mogę podać jedynie link do swojej książki, bo te sprawy stały się po 1989 r. tematem tabu i raczej brakowało chętnych do ich opisywania. Wszyscy przecież rzucili się "przystosowywać do wolności".
http://stachuriada.pl/stachura-i-kow...kowboje-5.html
Ostatnio edytowane przez Samotny Włóczykij ; 04-12-2011 o 13:04
Dawniej Amerykę idealizowano, dziś się ją przedstawia w czarnych barwach. Ale ani jedno, ani drugie nie jest prawdziwe. Nie ma zresztą jednej Ameryki. Czym innym jest syf obu wybrzeży, reprezentowany przez wielkich finansistów i Hollywood, a czym innym - mieszkańcy wnętrza kontynentu, np. Teksasu.
Dziś zresztą też naśladujemy USA, tylko już nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Naśladujemy kulturę yuppies ze Wschodniego Wybrzeża i hollywoodzki celebrytyzm. To właśnie z tego pierwszego źródła pochodzi dominacja fałszu i obłudy, i te plastikowe uśmieszki. Ja już wolę kulturę wolnych chłopów i pasterzy z wnętrza kontynentu. Ona jest przynajmniej zdrowsza.
Przykro mi, ale ona już została "pokalana". Pół wieku temu, właśnie w Bieszczadach, gdy Wiktorini z Merskim bawili się w kowbojów na "preriach" Krywego i Tworylnego. Można być za albo przeciw, ale nie da się negować samego faktu.Nie wolno kalać naszej historii na rzecz czego ? legend o niepiśmiennych poganiaczach bydła, którzy pasali krowy, pili, przeklinali i pluli pod nogi.
Zobaczcie te klipy http://www.youtube.com/watch?v=bEFVD...eature=related http://www.youtube.com/watch?v=PdiUu...eature=related może ktoś coś przemyśli.
Zresztą istotą legendy Dzikiego Zachodu była kultura Wielkiej Przygody, która umożliwiała polskiej inteligencji zachowanie tożsamości pod rządami komunistów, dążących do likwidacji polskich elit, żeby samemu być jedyną "elitą". Czyli to "pokalanie" wyszło nam na dobre.
W tamtych czasach nawet główne postacie kultury polskiej identyfikowano z kowbojami. Stachura nosił na szyi chustę kowbojską i brał udział w rajdzie kowbojskiej grupy rekonstrukcyjnej, a Hłasko nazywany był "kowbojem literatury".
Ponadto czy nasi przodkowie to zawsze byli piśmienni? Czy kompanioni Kmicica zachowywali się lepiej od kowbojów?
Mylisz też wyraźnie patriotyzm z kultywowaniem rodzimej zewnętrznej formy. Można być patriotą i w obcej, a nawet wrogiej formie zewnętrznej. Jeśli chcesz, zapytaj o to Irlandczyków, którzy z uporem trzymali się własnej tożsamości, używając języka okupantów. I co byś powiedział o tych, którzy dziś przebierają się za wikingów - zbójów morskich, na których dodatkowo powoływali się naziści?
Aktualnie 7 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 7 gości)