Ja otarłam się o owe klimaty. Zawodowi zakapiorzy usiłują wciągnąć do swego grona następnych. Ostatnio jeden z najbardziej znanych Bieszczadników dostał od Jano propozycję nie do odrzucenia. Zakapior pustelnik mieszkający w Polańczyku chciał zrobić sesję fotograficzną ze znanym producentem sera. Spotkał się z odmową. Znam dość dobrze podwójną twarz zakapioryzmu. W sumie jest to smutne. Pamiętam taką scenkę z ubiegłego roku. Miałam praktykę, towarzyszyłam znanej przewodniczce bieszczadzkiej w obsłudze grupy, takiej super hiper. Statek Tramp, goście spod znaku produktu lokalnego chcący zapoznać się z naszymi ofertami, przekąski i alkohol serwowany przez luksusowy ośrodek, kucharz super gawędziarz, Łysy grał na gitarze, dosiadł się do nas Julek Spod Dębu. To było wstrząsające, coś tam bełkotał, turyści go nie rozumieli, ten człowiek ma problemy psychiczne. Po rejsie przewodniczka zaprosiła Króla Pustelników na obiad, jakie było moje zdziwienie, gdy zamówił nie jarskie danie. W tym roku inny przewodnik z naszej grupy ostrzegał nas przed zakapiorami z Ustrzyk G. Jeden ze znanych z książki Potockiego zakapior bardzo często znajduje portfele. Przeważnie są one osób z którymi pił.


Odpowiedz z cytatem