Jakiekolwiek gory w tamtych okolicach.. Nie tylko te polnocne.. Gory Samsarskie tez by dały rade
Ja tez mysle ze ktos spragniony zakapiorskiego zycia predzej by odnalazl jakies jego okrawki tam... gdzie dziesiatki kilometrow szutrowych drog nad przepasciami, autobus dociera dwa razy na tydzien (lub wcale) i pelni tez role sklepu objazdowego a na swojej trasie przekracza wbrod strumienie i wodospady leja mu sie na dach, wioski sa przez ponad pol roku odciete od swiata, miejscowi pilnuja owiec z kałachem pod pachą, u gospodarzy mozna zobaczyc cale beki domowej czaczy, a wokol stare cmentarze gdzie mozna spojrzec "oko w oko" zmarlym na dzume, zamki jeszcze nie przesloniete setkami tablic edukacyjnych, informacyjnych i prowadzacych za rączke.. A jak jaki zakapior spragniony wrazen jeszcze mocniejszych to moze sprobowac czmychnac przez wzburzony potok do Czeczeni
Slyszalam ze w Karabachu jest jeszcze lepiej..I zupelnie jak w powojennych Bieszczadach gdzie sąsiedzi sie wyrzynali nawzajem...
Moze niebawem sprawdze czy tam odpowiednio "zakapiorsko"![]()




Odpowiedz z cytatem