Obecnie zakapiorstwo najbardziej rozwija się na Pomorzu Zachodnim. Dlaczego - nietrudno się domyślić. Otóż na Pomorzu Zachodnim nie rozwinął się przemysł turystyczny - jest on tam w takim stadium, jak przed 30 laty. Jest to bowiem jedyny większy region Polski, który w okresie PRL nie został praktycznie odkryty przez turystykę kwalifikowaną. A przemysł turystyczny nie jest zdolny odkrywać danych terenów samodzielnie - on potrafi jedynie zarabiać na cudzej pracy, niszcząc ją zarazem przez trywializację i nic za to nie dając jej realizatorom. Dlatego bazuje on na kradzieży własności intelektualnej. Co prawda, po 1989 r. pojawiło się mnóstwo frajerów, gotowych za darmo odkrywać tereny właśnie po to, żeby można było z nich robić "produkty turystyczne", ale na szczęście myślą oni na tyle schematycznie, że na Pomorze Zachodnie nie docierają. Nie dotarła też tak zresztą na zachodnie tereny Pomorza Zachodniego wielkomiejska kultura konsumpcyjna, ponieważ ona została zbudowana na kompleksach, kreowanych po 1989 r. dzięki jednostronnemu przekazowi medialnemu, bazującemu na kulcie "Zachodu". Tutaj ludzie mają "Zachód" na tyle blisko, że wiedzą jak tam jest, lepiej od mediów.
Zakapiorom nie przeszkadza nawet to, że najłatwiej kiedyś dostępne mięso - rak pręgowany - stało się obecnie trudne do zdobycia. Jakieś 5-10 lat temu raki amerykańskie w tym regionie wyniszczyła zaraza. Zostały natomiast miejscami raki kalifornijskie, czyli sygnałowe, czyli szwedzkie.
Na zdjęciach - obozowisko zakapiorskie ze szkieletem wigwamu na Pomorzu Zachodnim. Nie napiszę, jakie to miejsce, bo niektórzy na tym forum są tak wrogo nastawieni do idei odrodzenia zakapiorstwa, że gotowi byliby pewno robić zakapiorom tyły u władz leśnych z samej tylko zawiści, że to nie oni, a tamci prowadzą takie wspaniałe, wolne życie wśród przyrody.


Odpowiedz z cytatem