Chyba niewiele pamiętasz z tamtych czasów. Zakapiorzy opierali się właśnie na etosie trapersko-harcerskim. Tylko często nie posiadali wewnętrznej dyscypliny i liczyli, że w Bieszczadach ich problemy rozwiążą się same, więc zaczynali popijać z nudów albo żeby dostosować się do towarzystwa. Gwarantuję Ci, że żaden kandydat na zakapiora nie przyjechał w Bieszczady, by się zapić. Był tu już jakiś post na ten temat.
Idea nie jest "eklektyczna", co najwyżej wymyślona przez wielu ludzi. Istnieje jako od dawna jako spójny logicznie i światopoglądowo zespół pomysłów, tyle, że stopniowo uzupełniany. Opiera się to na jednej myśli: że ludzie począwszy od powstania przemysłu oddalili się od przyrody i choć łączyło się to z wieloma plusami, to zarazem nie brak jest minusów i żeby te minusy zrównoważyć, potrzebne są specjalne instytucje i wzorce zachowań, umożliwiające zbliżenie do przyrody. To, co kiedyś było naturalną koniecznością, dziś musimy rozwijać intencjonalnie.
Widać wyraźnie, że usiłujesz patrzeć na świat przez pryzmat obowiązujących obecnie zbitek myślowych, w których za pomocą gazet dawny etos turystyczno-zakapiorskich "uciekinierów od cywilizacji" rozparcelowano pomiędzy jakiś lewicowy antykapitalistyczno-ekologiczny hipisowski anarchokomunizm i postmodernizm, skłócony z "prawicowym" etosem harcerskim i z "traperstwem", które w obecnej rzeczywistości w ogóle nie wiadomo, do czego wsadzić... Ale nie tak kiedyś było. Różne elementy obecnie "prawicowe" i "lewicowe" łączyły się w jednym środowisku i jednym systemie wartości. To po 1989 r. zaczęto nas dzielić i skłócać, żeby samemu na tym wypłynąć. Samotny Włóczykij szczegółowo to opisał.
Nie trzeba nawet wojny, wystarczy dłuższa awaria elektryczności, a zobaczymy, kto tu jest dziecinny.




Odpowiedz z cytatem