Mnie pomysł zakapiorstwa się podoba. Dawniej mieszkałem na Dolnym Śląsku i już wtedy postanowiłem żyć jak na Dzikim Zachodzie. Byłem wówczas poszukiwaczem złota i drogich kamieni i nawet coś niecoś na tym zarabiałem. Odkryłem też jedno złoże z drogimi kamieniami, ale nie jakimiś bardzo cennymi.
Gdy znalazłem się w Bieszczadach, zrozumiałem, że to jest właśnie miejsce na świecie, w którym powinienem spędzić resztę życia. Oczywiście, na dziko. Będę Indianinem, prawdziwym Indianinem! Kupię sobie trzy konie huculskie. Jednym będą woził zapasy i sprzęt, oraz moje ukochane książki o życiu wolnych ludzi na Dzikim Zachodzie, drugim - tipi, na trzecim sam będę jeździł. Tak będę koczował po górach. Zrobię sobie w puszczy bieszczadzkiej magazyny żywności, jak prawdziwy Indianin. Dorabiać będę produkcją rzeźb drewnianych w tradycyjnych stylach indiańskich, których się już teraz uczę. Będę też zapraszać do mojego namiotu wędrowców i częstować ich bieszczadzkimi smakołykami. Będę również pływał po Zalewie Solińskim i po szumiących progach rzek bieszczadzkich; gdzieś w zaroślach nadwodnych zrobię sobie schowek na kanu. Już teraz uczę się robić łódkę z kory. Na razie nie całkiem mi to wychodzi, ale jestem coraz lepszy!
Gdy chodzę po bieszczadzkich szczytach, kiedy zagłębiam się w lasy, gdy pływam moim kanu (na razie tylko plastikowym) po Zalewie Solińskim, czuję się zupełnie niezwykle. Czuję się jak Indianin, jak prawdziwy Indianin! Nie ma wspanialszego, bardziej niezwykłego i wolnego życia, niż właśnie życie Indianina. Jestem tego pewien, choć nigdy nie byłem traperem ani cowboyem.