Nawet, jeśli nie jesteś turystką kwalifikowaną, to kimś bliskim tym środowiskom. Ale mniejsza o definicję.
Myślisz, ża ja opisałem wszystko, czym się zajmowałem? Ale nie mam zamiaru się licytować.
Jeśli dla kogoś prace artystyczno-rzemieślnicze są nudne. My na obozie traperskim mamy zajmować się również takimi właśnie zajęciami. Także typowo kobiecymi bo traper musi umieć robić wszystko sam. W czasie odpoczynku po jakiejś wyprawie albo przy bardzo złej pogodzie. Dodatkowo każdy z nas będzie miał po jednej prelekcji związanej z tematem. Na ogół o zwierzętach ale ja wybrałem broń plemion Ameryki Północnej. Problem tłumaczenia (w końcu język fachowy) jest rozwiązany dzięki temu że do towarzystwa należy 2 Polaków słowackich ze Starej Lubowli (jest też 1 miejscowy Niemiec). Mam wykonaną przez samego siebie kolekcję maczug indiańskich, nóż łuk ze strzałami i włócznię. Zabiorę je tam wszystkie. Zabiorę też jak najwięcej zdjęć i rysunków broni indiańskiej.
Koledzy postarali się o... sanie z psim zaprzęgiem, który pozwoli nam nie nosić bagaży na plecach. Zrzutka na pożywienie dla psów (parę starych i żylastych owiec bo z dziczyzny będą dostawać tylko kości) jest jedyną opłatą. Obowiązkowe są oczywiście narty biegówki i rakiety śnieżne. Poza tym każdy musi zabrać dla siebie odpowiednią ilość kaszy mąki, roślin strączkowych, suszonych owoców i warzyw. Ziemniaki będą na miejscu. Będzie też topinambur w kopcach. Żyć, nie umierać...![]()



Odpowiedz z cytatem