Nie martw się, Indianinie. Wystarczy jedna, mała, malusieńka wojenka, a wszyscy zobaczą na własne oczy, kto tu jest naiwny, niepoważny i niedojrzały.
To pozór. Po alkoholu najpierw jest weselej, ale potem - smutniej... Z badań medycznych wynika, że sam alkohol powoduje wprawdzie rozweselenie, ale produkty jego rozkładu w organizmie obniżają nastrój, i to daleko bardziej, niż sam alkohol go podwyższa. Człowiek z klasą potrafi poprawiać sobie nastrój bez takich środków.
Masz na myśli propozycję likwidacji absurdu? To nie tyle nierealne, co mało precyzyjne.
Ostatnio edytowane przez arturos25 ; 07-11-2013 o 12:26
Jak to cudownie że obok głupich i niedojrzałych propagujących wiedzę i samodoskonalenie się pseudo-Indian, pseudo-rycerzy i pseudo-husarzy istnieją dobrzy, dojrzali i pożyteczni propagatorzy alkoholizmu. Dziesięcioletni syn mojego sąsiada podpala po krzakach papierosy i pije piwo. Też myśli że jest przez to bardzo dorosły. Proszę moderatora o reakcję na zaczepki deluxa. Bo na nie odpowiem i będzie awantura.
Za wojną nikt nie tęskni. Tylko mądrzy ludzie przypominają że niejedna już była i niejedna jeszcze będzie. Niestety wielu innych wypiera to ze świadomości, a jak ktoś przypomina o oczywistej rzeczy to go nazywa "zwolennikiem wojny". Czy można czemuś zapobiec nie pamiętając o tym albo spowodować coś przez to że się o tym przypomina?
Po polsku. Tylko nie alfabetem łacińskim. Po co? Żeby się czegoś nauczyć. Dlaczego na korze? Żeby korzystać z materiału dostępnego w naturze. Ta ką mam zasadę żeby w końcu używać tylko tego co zdobedę sam w przyrodzie, albo przetworzę. Dla kogo chcę pisać jak się odizoluję od syfilizacji? Izolacja od syfilizacji nie oznacza izolacji od ludzi. Chodzi tylko o niekorzystanie z udogodnień.
Ostatnio edytowane przez Indianin ; 08-11-2013 o 11:51
Wojna ma to do siebie, że bardzo radykalnie sprowadza "do parteru" wszelkich zwolenników sztucznej, stworzonej przez człowieka rzeczywistości alternatywnej, w której człowiek izoluje się od przyrody przy pomocy pieniędzy i redukuje jej rolę w swoim życiu do kolorowego obrazka, służącego do relaksu. To się, oczywiście, bierze z pychy, z wiary ludzi we własną wszechmoc. Ale może dzisiejsi ludzie są mniej zarozumiali i do przywrócenia ich do realu wystarczy jakaś wielka awaria energetyczna?
Alez nikt nikomu nie broni myc sie trzy razy dziennie, byc abstynentem i wszystkie swoje przezycia opisywac codziennie na necie.. Tylko nazywanie sie w tym momencie zakapiorem jest nieco... dziwne...
I wcale nie chodzi o to ze ja potepiam taki styl zycia jak co niektorzy planuja sobie zapodac. Nawet calkiem mi sie podobaja "indianskie" plany. Tylko dziwi mnie modne ostatnio uzywanie slow zupelnie nieadekwantych do rzeczywistosci, tak jak np. ktos jedzie na weekend pod miasto i nazywa to "ekspedycja". Ktos zakrzyknie: "A co , nie wolno?" Pewnie ze wolno.. Mozna nazywac chomika słoniem i byc z tego dumnym.. Ale mozna tez byc dumnym i czerpac radosc z nazywania go chomikem...
tak jest chyba kupa dogodnego miejsca dla pustelnikow wszelkiej masci!
Ostatnio edytowane przez buba ; 05-11-2013 o 08:21
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)