Dobra Serku. Odpowiadam.
W starożytności czy średniowieczu właśnie tak nie było. Można było być nie wiem jak bogatym człowiekiem a zarazem pogardzanym przez ogół. Jeśli nie wiesz o co chodzi zapoznaj się z sytuacją "niedotykalnych" w Indiach. Niejeden z nich jest bardzo bogaty a uważany jest za, jak to się u nas mówi, cw.... . Dawne społeczeństwa budowały hierarchię wartości na czymś więcej niż spłaszczone żółte kamyki albo kolorowe papierki. Albo impulsy elektryczne.
Nie miałem na myśli "rozwoju" tylko "przemiany cywilizacyjne w związku z ogólnym rozwojem". Tzn. wykorzystywanie nowinek technologicznych jako pretekstu do tego żeby się nie doskonalić tylko staczać. Mamy GPS - i nie uczymy się orientować w terenie a przeciwnie, oduczamy się. Mamy samochód więc nie chodzimy piechotą przez co tyjemy i pogarsza się nam zdrowie. Mamy Internet więc nie potrzebujemy kontaktów międzyludzkich w realu.
Bylibyśmy na drzewach właśnie gdybyśmy podniecali się "cywilizowanymi" gadżetami zamiast starać się dobrze wykorzystać dary Wielkiego Ducha. Pełna pychy "cywilizowana" ekscytacja czymś to jedno a umiejętność skonstruowania i obsługi tego to drugie. Bez pokory wobec rzeczywistości w której się żyje nie ma wynalazków, bo wtedy zamiast zrozumieć prawa ustanowione przez Wielkiego Ducha tworzy się własne. Złoto, a tym bardziej papier czy elektryczność też nigdy nie mogłyby nam ułatwiać nam życia jako pieniądze gdybyśmy tylko podniecali się nimi i rajcowali jakie to cywilizowane i nowoczesne. Dlatego prawdziwego naukowca od mieszczańskiego gadżeciarza oddziela przepaść. I dlatego ten drugi gardzi tym pierwszym choć bez niego straciłby ważny tytuł do własnej wartości...
Nic nie mam przeciwko samej technologii. Nie podoba mi się tylko uzależnienie ludzi od niej. Gdy kiedyś zawiedzie, będziemy bezbronni. Ale dzisiejsi ludzie zakładają, że to się nie stanie nigdy. Bo wraz z upadkiem komunizmu nastał koniec historii. Ludziom już tysiące razy się tak wydawało, ale zawsze kończyło się to katastrofą.
Istotnie nie zrozumiałeś mnie za bardzo a raczej chyba nie doczytałeś. Ja pisałem o materializmie, hedonizmie, indywidualizmie. Nie o wynalazkach. Rozumiem, że chcesz żebym bliżej wyjaśnił ten cytat:To co mądrze napisałeś jest dla mojego, małego rozumku zbyt wielkie... napisz mi proszę tak po prostu, co to jest ta syfilizacja na codzień?
Nie będę publikował w Internecie zdjęć na których jestem ja albo inne osoby. Za dużo się nasłuchałem o różnych głupich żartach z ich przeróbkami. Zresztą w tej chwili nie mam po prostu takich zdjęć. To po pierwsze. Po drugie nawet gdybym coś opublikował to i tak kto nie chce nie uwierzy. Przecież byli tu już tacy co mówili, że nie da się mieszkać w odległości 5 km od sklepu. Oczywisty absurd. Jak ktoś nabił sobie czymś głowę to nie przekonają go żadne dowody. I zawsze będzie mówił że są niedostateczne. Umieszczę zdjęcia, to ktoś powie że za mało, bo człowiek na zdjęciu miał nie do końca prawidłowy ekwipunek. A potem powie, że to za słaby dowód bo on chce być zaproszony na imprezę traperską na Słowacji. A zostanie zaproszony to z kolei powie, że to na pewno musi niedługo zaniknąć, bo nie pasuje do rozwoju cywilizacyjnego. Czyli dalej jest to utopia i niemożliwość. Z której strony nie podejdziesz. I nawet jeśli takie imprezy będą trwały już powiedzmy 20 lat, to też zawsze można powiedzieć że okres zaniku się przedłuża. Kto chce obejrzeć zdjęcia musi poczekać na książkę.



)
Odpowiedz z cytatem