Jeszcze za czasów Samotnego Włóczykija niektórzy tutaj pisali, że w Bieszczadach po prostu nie da się być dziś zakapiorem. No, bo zakaz biwakowania na dziko, bo nie można zbierać w lesie opału... To ciekawe, bo przecież jest stara baza w Tworylnem, w najdzikszym miejscu Bieszczadów, jak najbardziej legalna, mało uczęszczana. Z zakapiorskiego punktu widzenia wręcz luksusowa - jest woda, i to duża rzeka, w której można się kąpać i wychodek. Można zbierać opał, bo to na obozowiskach jest rzeczą oczywistą. Nie ma żadnych limitów czasowych przebywania, czyli długości zbierania drewna. Co nie jest zakazane, jest, jak wiadomo, dozwolone. Dla urozmaicenia, jak ktoś chce palić ogień bardziej po indiańsku, to może nawet zbierać "bizonie" placki.Szkoda, że Indianin się już nie pojawił.
Tworylne jest prawdziwym rajem zakapiorskim. Obok buków i mnóstwa leszczyny, mamy w pobliżu, chyba w okolicy Chmiela, lasy typu podgórskiego z dębami i zapewne lipami (czytaj: żołędzie i orzeszki lipowe). Podejrzewam, że nigdzie w całej Polsce leszczyna nie rośnie dziko w takich ilościach. W samym Tworylnem jest łan topinamburu, w Tworylnem i Krywem - szuwary z trzciny i chyba pałki wodnej przy jeziorkach bobrowych. Wszędzie w dolinach rośnie mnóstwo dzikich i zdziczałych drzew i krzewów owocowych: jabłoni, grusz, tarniny, dzikiej róży i głogu. Z leśnikami można się umówić na zbiór jadalnego podkorza w okresie ścinki drzew. San (oczywiście poza rezerwatem) i bliskość Zalewu Solińskiego zapewniają możliwość połowu ryb, jeśli się ma uprawnienia (na brzegu Zalewu są dodatkowo ogólnodostępne wędzarnie na brzegu). Dzikość tutejszych lasów i słaba gospodarka leśna to dużo spróchniałych drzew, a dużo spróchniałych drzew to dużo pysznych larw owadów. Duża ilość zwierzyny płowej oznacza możliwość stosunkowo częstego zakapiorskiego zimowego dożywiania się po wilkach. Oczywiście, te zbiory trzeba umieć zabezpieczyć przed czworonożnymi i skrzydlatymi amatorami, a także ewentualnymi chuliganami. Stosunkowo największym problemem są trudności z trzymaniem konia (tarpana lub hucuła), który by się bardzo w tych warunkach przydał, bo ciężko jest transportować zbiory na własnym grzbiecie. Zanim w "wolnej Polsce" wprowadzono konsumpcyjną turystykę jeździecką dla niedojrzałych frustratek i zepsuto opinię wolnym konnym wędrowcom, problem ten nie istniał. Tutaj widzimy sami, jak wielkie szkody wprowadza tzw. "popularyzacja turystyki". W myśl ideologii III RP, miała ona zwiększyć popularność wolnego stylu życia. W rzeczywistości ona go nie popularyzuje, a likwiduje.


Odpowiedz z cytatem