Cytat Zamieszczone przez Recon1 Zobacz posta
Zasmakowałem trochę survivalu, fajna przygoda i fajne wspomnienia, ale nie na dłuższą metę w Polsce... ja po "zabawie" wracałem do domu, ściągałem survivalowe ciuchy, kąpałem się, goliłem, najadłem po ludzku, zagrzałem i wracałem do szarej rzeczywistości i pracy, by za jakiś czas... ech, wolę jednak ciepłe łóżko zwłaszcza gdy podczas "zabawy" miałem jakieś kilkudniowe ulewy lub kilkunastostopniowe mrozy.
Bo tego nie powinno się robić tak, że się przebywa cały rok w luksusie i ciepełku, a potem nagle wyjeżdża w dzicz i jedzie na adrenalinie, ledwo znosząc ciężkie warunki, a gdy już człowiek przywyknie do nich, znów wracać do luksusu i ciepełka, żeby się rozhartować. Powinno się co najmniej raz w miesiącu wyjeżdżać na jakiś krótki ekstremalny wypad, żeby się nie odzwyczajać. Przed mrozem da się zabezpieczyć, a do deszczu - przyzwyczaić. Większym problemem jest co innego - szanować się na tyle, żeby trudne warunki życia nie odezwały się na starość. O tym też trzeba pamiętać, że to, że coś nam w danym momencie nie przeszkadza, nie znaczy, że się nie odezwie za 20-30 lat.