A co Twoim zdaniem przynosi człowiekowi pożytek? Polska wersja "amerykańskiego snu" o luksusie i sytym próżniactwie? Realizacja marzenia o odciętej wysokim murem od "złego świata" luksusowej willi na przedmieściu, zmianie samochodu raz na rok, a komórki co pół roku? Posiadanie dóbr zewnętrznych, które miała dawna szlachta i arystokracja, bez obowiązków, które posiadała, wg zasady "jak cłek pańskie gronta złapie,/ Pojedziewa se do dwora,/ Lezeć bede na kanapie/ I se bede zawdy chora"?
A może dostarczanie innym prymitywnych przyjemności, albo pseudowolontariat, polegający nie na tym, żeby coś zrobić dla kogoś innego, tylko żeby samemu napawać się, jakim się jest dobrym człowiekiem? Albo przyczynianie się do nakręcania spirali konsumpcji, co ma w magiczny sposób spowodować wszechobecny dobrobyt?
Chcesz wiedzieć, jaką korzyść przynoszą główne założenia pozytywnie rozumianego zakapiorstwa, czyli dobrowolna asceza i samodoskonalenie się w kontakcie z przyrodą? Zapraszam do literatury religijnej, związanej z chrześcijańskimi pustelnikami. Najważniejsze problemy współczesności, jak się dobrze przyjrzeć, biorą się właśnie stąd, że obecne elity nie cenią tych dwóch wyżej opisanych rzeczy, że utożsamiają elitaryzm tylko z posiadaniem czegoś.
Słusznie jednak zwróciłeś uwagę, że zakapiorstwo ma wiele aspektów. Zakapiorzy to ogólnie ludzie, którzy sprzeciwiają się wynaturzeniom tzw. naszej cywilizacji. Stąd, w odróżnieniu od niekoniecznie już młodych, ale wykształconych i zmanipulowanych, nie są to ludzie aspołeczni, którzy by traktowali człowieka jak rzecz, a "bratniej duszy" szukali w piesku lub kotku. Nie stoi to w żadnej sprzeczności z samotniczym charakterem zakapiorstwa. Wręcz przeciwnie, ten ostatni pozwala docenić wagę obecności innego człowieka, podczas gdy "nasza cywilizacja" z nieodłącznymi zjawiskami atomizacji społeczeństwa i samotności w anonimowym tłumie, prowadzi raczej do degradacji i dewaluacji tej obecności. Powoduje, że ludzie raczej od siebie uciekają, niż się do siebie zbliżają.
Dziś nie znajdziesz już chyba zakapiorów, których celem jest ucieczka od "cywilizacji". Raczej powrót do źródeł, z których wyrosła nasza kultura, odświeżenie jej. Do źródeł się idzie pod prąd, jak zauważył Jan Paweł II.
Recon1, ja znam więcej takich "zakapiorów", o jakich piszesz. Np. korpoludków - "młodych, wykształconych, z dużych miast". Oni są typowymi wyznawcami konsumpcjonizmu, ale zarazem też prowadzą życie ekstremalne. Jedno drugiemu nie musi przeszkadzać, jeśli to drugie jest równie głupie, jak to pierwsze. Odreagowują niewolniczą pracę dla swoich panów weekendowym imprezowaniem w klubach. "Może jeszcze tym razem nie załapię HIV-a poczas zabawy z panienką". "Może jeszcze tym razem nie przedawkuję narkotyków ze skutkiem śmiertelnym".



Odpowiedz z cytatem